Kilka słów o mnie

POLSKA WERSJA

Witaj czytelniku w przestrzeni Galaktycznego Serca!

Przywędrowałeś na mojego bloga, czekałam na Ciebie i cieszę się z Twojego przybycia!

Zastanawiasz się, co przyciągnęło Ciebie w te strony, jaki kompas nadał kierunek? Może to kolejny etap własnego życia, który przywiódł Ciebie w to miejsce? Może konkretnie czegoś szukasz, potrzebujesz, może coś Ciebie od dłuższego czasu gnębi, dręczy? Może nawet nie jesteś tego świadom, nie zdajesz sobie z tego sprawy? Lecz jednak coś Ciebie tutaj przywiodło, jakaś niewidzialna siła.

Ta niewidzialna siła, która nami kieruje, pochodzi z naszej własnej głębi, głębi naszej Duszy, naszego serca, z naszej cudownej Istoty. Może to nić zdarzeń, która przyprowadziła Ciebie do tego miejsca, a może właśnie w tym momencie zapragnąłeś, dojrzałeś, aby wprowadzić w swoim życiu zmiany, aby przerwać monotonię, bezsens tego, w czym tkwisz od jakiegoś czasu? Może w dzieciństwie wyparłeś coś, co sprawiło Tobie ból, jakieś traumatyczne przeżycie, śmierć, odejście ukochanej osoby, wielkie cierpienie, psychiczne, fizyczne… a może sam kogoś w swojej przeszłości mocno zraniłeś, a teraz dręczą Ciebie wyrzuty sumienia?

Być może zaskoczę Ciebie teraz tym, co napiszę, nic nie dzieje się w naszym życiu bez przyczyny. Wszystko ma głęboki sens i wielkie znaczenie, szczególnie traumatyczne przeżycia. To dzięki nim wzrastamy i wkraczamy na drogę poznania samego siebie.

Pierwsza faza mojego życia była dla mnie wyjątkowo trudna… natomiast dzisiaj jestem za to doświadczenie ogromnie wdzięczna. Byłam wojowniczką, która wojowała sama ze sobą, ze swoim ego, ze światem, rodziną. Buntowałam się i nie chciałam zaakceptować tego wszystkiego, co przeżywałam, uważałam że to, co mi się przytrafia jest wielką niesprawiedliwością. Wypierałam swoje emocje, przymykałam oczy na własny cień, na powtarzające się wzorce. Żyłam w konflikcie z samą sobą. Osądzałam, wydawałam opinie, często byłam niezadowolona. Sama sobie robiłam niepotrzebny stres. Byłam niecierpliwa, wszystko musiało dziać się szybko, najlepiej „na wczoraj”, pragnęłam przyspieszyć bieg życia, aby coś wspaniałego się wydarzyło. Nie potrafiłam zauważyć tej chwili, tego momentu, w którym tak naprawdę toczy się prawdziwe życie. Nie wiedziałam, co znaczy, żyć w tu i teraz. Dopiero, gdy zrozumiałam, że wszystko dzieje się w odpowiednim miejscu i czasie doznałam wewnętrznej ulgi.

Miałam wiele doświadczeń, które rozpoczęły się bardzo wcześnie, już od momentu mego pierwszego oddechu, jak i potem kiedy postawiłam swoją dziecięcą nóżkę na Matce Ziemi. Moje dzieciństwo było przeplatanką od wielkiego zauroczenia pięknem przyrody po wielkie traumatyczne przeżycia. Uwielbiałam pola, lasy, łąki pełne kwiatów, kolorów, zapachów, dźwięków, smaków. Natura była moim drugim domem, gdzie spędzałam każdą wolną chwilę, rozkoszowałam się jej pięknem. Często tam uciekałam, kiedy nie byłam rozumiana przez otoczenie, ukrywałam się przed światem, który mnie nie rozumiał, jak i przed bólem fizycznym, psychicznym. Wśród lasów i łąk moje bardzo wrażliwe dziecinne serce znajdowało pocieszenie. Czułam się tam bezpieczna i rozumiana, akceptowana taką jaką byłam. Przebywając w naturze uspakajałam swoje myśli, odzyskiwałam siłę do życia i wewnętrzny balans. Rozmawiałam z Matką Ziemią, niebem, drzewami. To byli moi przyjaciele. Moja dusza bardzo dobrze czuła się w takim towarzystwie. To właśnie im się zwierzałam powierzając swoje najskrytsze tajemnice. Dzisiaj już wiem, że te okolice, w których spędzałam dzieciństwo były dla mnie idealnym miejscem, trampoliną do dalszego życia. Jak już wspomniałam, nie miałam łatwego dzieciństwa, otaczała mnie jednak piękna przyroda, z którą żyłam w harmonii.

W tym czasie miałam wiele „starć” z moim tatą, była jedna kłótnia, podczas której poczułam do niego ogromną nienawiść. Gdy po niej ochłonęłam uświadomiłam sobie, że czas, abym coś z tym zrobiła. Zrozumiałam, że te nisko wibrujące emocje, które do niego czułam zaszkodzą nie jemu, ale mnie samej. Postanowiłam konsekwentnie pracować nad sobą i dotrzeć do przyczyny tej nienawiści. Dzięki tej kłótni weszłam na drogę poszukiwań.

”Nie bądź zawstydzony swoją wrażliwością. Ona przynosiła ci wiele bogactw.
Widzisz to, czego inni nie mogą zobaczyć. Czujesz to, czego inni wstydzą się czuć.”
(Jeff Foster)

Obecnie potrafię odczuć ludzkie emocje, wczuć się w sytuacje życiowe, szczególnie przeżycia dzieci, a także dorosłych, którzy w dzieciństwie doświadczyli traumatycznych przeżyć, których obecnie sami już nie pamiętają, lecz jednak wciąż one wpływają na ich poczynania.

Wiodła mnie potrzeba poznania prawdy o samej sobie. Ciągle zadawałam sobie pytanie, po co tutaj żyję? Czy życie tu jest dla mnie karą, czy może jednak darem? Głos mego serca prowadził mnie, a ja za nim poszłam. Moje życie to jedno wielkie pytanie na które chciałam znaleźć odpowiedź, dotrzeć do przyczyny rzeczy. Czy mi się to udało, drogi czytelniku dowiesz się tego czytając mojego bloga. Zapraszam do odwiedzania mnie. Drzwi są dla Ciebie szeroko otwarte.


DEUTSCHE VERSION

Ein paar Worte über mich

Ein paar Worte über mich.
Willkommen im Raum des galaktischen Herzens!
Du bist zu meinem Blog gekommen, ich habe auf Dich gewartet und ich bin froh, dass Du gekommen bist!

Fragst Du Dich, was Dich in diese Richtungen hingezogen hat, welcher Kompass die Richtung vorgegeben hat? Vielleicht ist dies die nächste Phase Deines Lebens, die Dich an diesen Ort gebracht hat? Vielleicht suchst Du etwas, Du brauchst etwas, vielleicht stört Dich etwas schon lange? Vielleicht bist Du  Dir dessen gar nicht bewusst und Du merkst es nicht? Aber etwas hat Dich hierher gebracht, eine unsichtbare Kraft.

Diese unsichtbare Kraft die uns führt, kommt aus unserer eigenen Tiefe, der Tiefe unserer Seele, unseres Herzens, unseres wunderbaren Wesens. Vielleicht ist es der Faden von Ereignissen, der Dich an diesen Ort gebracht hat, oder vielleicht gerade in dem Moment, in dem  Du  Dir gewünscht hast, gereift, um Veränderungen in Deinem Leben einzuführen, um die Monotonie und Sinnlosigkeit dessen zu brechen, in dem Du seit einiger Zeit steckst?

Vielleicht hast Du in Deiner Kindheit etwas geleugnet, dass  nun Dir Schmerzen verusacht hat, traumatische Erfahrungen, den Tod, oder Abschied  eines geliebten Menschen, großes Leiden, geistige, körperliche … oder vielleicht hast Du selbst jemanden in der Vergangenheit verletzt und fühlst Du sich jetzt schuldig?

Vielleicht werde ich Dich jetzt mit dem, was ich schreibe, überraschen, nichts passiert in unserem Leben ohne Grund. Alles hat eine tiefe und  große Bedeutung, insbesondere traumatische Erlebnisse. Ihnen ist es zu verdanken, dass wir wachsen und den Weg beschreiten, uns selbst zu kennen.

Die erste Phase meines Lebens war sehr schwierig für mich… aber heute bin ich sehr dankbar für diese Erfahrung. Ich war eine Kriegerin, die mit sich selbst, meinem Ego, der Welt, der Familie kämpfte. Ich rebellierte und wollte nicht alles akzeptieren, was ich erlebte. Ich dachte, dass das, was mit mir geschah, eine große Ungerechtigkeit war. Ich leugnete meine Gefühle, schloss meine Augen vor meinem eigenen Schatten und vor sich wiederholenden Mustern. Ich habe in Konflikt mit mir selbst gelebt. Ich urteilte, und war oft unzufrieden. Ich machte mir unnötigen Stress. Ich war ungeduldig, alles musste schnell gehen, vorzugsweise „gestern“, ich wollte den Lebensverlauf beschleunigen, damit etwas Wunderbares passieren konnte. Ich konnte den Moment nicht sehen, den Moment, in dem das wirkliche Leben wirklich vor sich ging. Ich wusste nicht, was es bedeutet, im Hier und Jetzt zu leben. Erst als ich merkte, dass alles am richtigen Ort und zur richtigen Zeit geschah, erlebte ich innere Erleichterung.

Ich hatte viele Erfahrungen, die sehr früh begannen, vom ersten Atemzug an und dann, als ich meinen Babyfuß auf Mutter Erde setzte. Meine Kindheit war von einer großen Faszination für die Schönheit der Natur bis zu großen traumatischen Erlebnissen geprägt. Ich liebte Felder, Wälder, Wiesen voller Blumen, Farben, Gerüche, Geräusche und Düfte. Die Natur war meine zweite Heimat, in der ich jeden freien Moment verbrachte und ihre Schönheit genoss. Ich rannte oft dorthin, wenn ich von meiner Umgebung nicht verstanden wurde. Ich versteckte mich vor einer Welt, die mich nicht verstand, und vor körperlichen und geistigen Schmerzen. In den Wäldern und Wiesen fand mein sehr sensibles kindliches Herz Trost. Ich fühlte mich dort sicher und verstand, akzeptierte wie ich war. Ich blieb in der Natur, beruhigte meine Gedanken und gewann meine Lebenskraft und mein inneres Gleichgewicht zurück. Ich sprach mit Mutter Erde, Himmel, Bäumen. Sie waren meine beste Freunde. Meine Seele fühlte sich in einer solchen Gesellschaft sehr wohl. Ich vertraute ihnen, meine innersten Geheimnisse an. Heute weiß ich, dass die Orte, an  denen ich meine Kindheit verbracht habe, ein idealer Ort für mich waren, ein Sprungbrett für mein weiteres Leben. Wie ich bereits erwähnte, hatte ich keine leichte Kindheit, aber ich war umgeben von wunderschöner Natur, mit der ich in Harmonie lebte.

Zu dieser Zeit hatte ich viele „Zusammenstöße“ mit meinem Vater, es gab einen Streit, bei dem ich einen großen Hass auf ihn empfand. Als ich mich danach beruhigte, wurde mir klar, dass es Zeit für mich war, etwas dagegen zu tun. Ich erkannte, dass diese schwingenden Gefühle, die ich für ihn empfand, nicht ihn, sondern mich selbst verletzen würden. Ich beschloss, konsequent an mir selbst zu arbeiten und diesen Hass auf den Grund zu gehen. Dank dieses Streits bin ich in den Suchpfad eingetreten.

„Schäme dich nicht für deine Sensibilität. Sie hat dir viel Reichtum gebracht. Sie sehen,
was andere nicht sehen können. Sie fühlen, was andere schämen zu fühlen.”
(Jeff Foster)

Gegenwärtig kann ich menschliche Emotionen spüren, mich in Lebenssituationen einfühlen, insbesondere in die Erfahrungen von Kindern, sowie in Erwachsene, die in ihrer Kindheit traumatische Erfahrungen gemacht haben, an die sie sich jetzt nicht erinnern, die aber dennoch ihre Handlungen beeinflussen.

Ich wurde von der Notwendigkeit geleitet, die Wahrheit über mich selbst zu erfahren. Ich habe mich immer wieder gefragt, warum ich hier wohne, lebe? Ist das Leben eine Strafe für mich oder ein Geschenk? Die Stimme meines Herzens führte mich und ich folgte ihm. Mein Leben ist eine große Frage, die ich beantworten wollte, um zur Sache zu kommen. Ist es mir gelungen, lieber Leser, Das kannst Du beim Lesen meines Blogs lernen. Ich lade Dich ein, mich zu besuchen. Die Tür steht für Dich weit offen.