Zdefiniuj samego siebie

Dobrym pomysłem jest założenie zeszytu, w którym będziesz zapisywać swoje przemyślenia związane z tego typu duchowymi ćwiczeniami… w ten sposób zobaczysz, jak z biegiem czasu zmieniał się Twój stosunek do samego siebie. Miłej zabawy w kolejnym kroku poznawania siebie samego i nie zapominaj o szczerości przy odpowiadaniu na poniższe pytania.

Zdefiniuj samego siebie (dopasuj pytanie do swojej płci):

  • Kim jestem?
  • Kim jestem sam dla siebie?
  • Jaki masz do siebie stosunek?
  • Czy masz zaufanie do siebie?
  • Jak się do siebie odnosisz?
  • Jak siebie traktuję?
  • Czy dążę do perfekcjonizmu, czy raczej do powolnego doskonalenia siebie?
  • Jakimi uczuciami siebie samego obdarzam na co dzień?
  • Co w sobie lubię?
  • Czego w sobie nie lubię?
  • Co chciałbyś w sobie zmienić?
  • Z jakiego powodu się zmieniam, czy robię to dla siebie, czy dla innych?
  • Czy kochasz i akceptuje siebie takim, jaki jesteś?
  • Gdy widzisz swoje ciało, czy akceptujesz je takie, jakie jest?
  • Czy jesteś „szefem” samego siebie, czy raczej żyjesz niczym niewolnik?
  • Czy surowo oceniam siebie?
  • Czy uważasz się za kogoś pięknego?
  • Jakie odczuwasz emocje, zadając sobie te wszystkie pytania?

Często zadaję sobie pytanie, dlaczego w obecnych czasach ludzie tak pędzą do osiągania perfekcji w pracy, wyglądzie, nauce…. a zupełnie zapominają o własnym doskonaleniu się. Z pewnością przyczyniły się do tego wszelkiego rodzaju media, które próbują nam wmówić, że bycie perfekcyjnym da nam szczęście… i z tego faktu większość ludzi zamieniła doskonalenie się na perfekcję. Również rodzice niestety wychowują swoje dzieci nie w duchu doskonalenia się, lecz w duchu robienia wszystkiego perfekcyjnie, aby być najlepszym.

Gdy wymusza się na dziecku wykonywanie pewnych czynności perfekcyjnie, może to doprowadzić w nim do powstania traumy spowodowanej stresem, lecz gdy powiemy dziecku, aby zrobiło daną czynność na miarę swoich możliwości, niszczycielski stres w nim nie wystąpi, gdyż robi tę czynność z dużo większą swobodą i lekkością.

Przyjrzyjmy się teraz bliżej różnicy pomiędzy człowiekiem dążącym do perfekcji a takim, który się doskonali. Człowiek dążący do perfekcji to taki, który wszystko chce robić jak najlepiej, dopracować każdy szczegół, nie akceptuje pomyłek, błędów, jest w stosunku do siebie bardzo wymagający, surowy, a nawet potrafi siebie ukarać, jeśli nie wykona jakiejś czynności wystarczająco dobrze… jednym słowem traktuje siebie niczym niewolnika, co objawia się brakiem miłości do samego siebie. Taki człowiek może mieć problem, aby cieszyć się dniem codziennym, aby zauważyć piękno dookoła siebie. Jego relacje z innymi mogą być zachwiane, gdyż zbyt mocno skupia się na dążeniu do perfekcji. Jak wiemy, dążenie do np. perfekcyjnego wyglądu swojego ciała może skończyć się zaburzeniami psychicznymi (obsesja na punkcie swojego wyglądu), a nawet utratą zdrowia (nieudane operacje plastyczne / anoreksja).

„Ten, kto nie znajduje zadowolenia w samym sobie,
na próżno będzie szukał go gdzie indziej”
(François de La Rochefoucauld)

Teraz spójrzmy na człowieka doskonalącego się. Ma inny stosunek do samego siebie niż perfekcjonista. Jest radosny, umie wybaczać sobie własne błędy (ponieważ wie, że raz na jakiś czas będą się one pojawiać), nie robi dramatu, gdy coś mu się w życiu nie uda, po prostu próbuje jeszcze raz. Taki człowiek umie cieszyć się życiem i tym, co go otacza. W naturalny sposób odkrywa swoje talenty i ukryte zdolności. Ma czas dla rodziny i przyjaciół. Perfekcjonizm natomiast niesie ze sobą napięcie, stres oraz egoizm. Perfekcjoniści chcą sami siebie dowartościować, lecz często nie są tego świadomi i dlatego zachowują się tak, jak się zachowują.

Ja także w swoim życiu przechodziłam okres bycia perfekcjonistką… wszystko starałam się robić idealnie, lecz w pewnym momencie zorientowałam się, że jest to błędna droga, ponieważ nie miałam czasu na zwykłe / normalne życie, bo byłam zajęta „szlifowaniem swojej perfekcji”. Byłam cały czas napięta, zestresowana, brakowało mi na wszystko czasu… lecz ten czas bycia „perfekcjonistką” pozostawiłam za sobą.

Zaczęłam poznawać siebie, kim jestem i co tak naprawdę chcę w tym życiu osiągnąć. Poszłam w stronę tego, co mnie interesowało (przyciągało), a z czego wcześniej rezygnowałam. Zawsze sprawy innych osób stawiałam wyżej niż własne, co ostatecznie przyczyniło się do tego, iż moje ciało zaczęło odmawiać mi posłuszeństwa (co niestety ignorowałam). Wtedy doznałam wewnętrznego wypalenia, nie miałam ochoty na cokolwiek, zaczęłam doznawać stanów depresyjnych. Moje ciało miało już dość! Zmieniłam swoje postępowanie i mocniej zatroszczyłam się o siebie samą.

„Żeglujesz przez morze, a to, czego szukałeś,
odkryjesz po powrocie w samym sobie”
(Erlinge Kagge)

Moje powracanie do równowagi nie było łatwe, musiałam uzbroić się w cierpliwość – postawiłam na miłość, wyrozumiałość i wewnętrzne zrozumienie… również zaczęłam słuchać swojego wnętrza. Zmiana sprawiła, że obecnie jestem bardziej radosna, mam czas na naukę, medytacje, jazdę na rowerze, spacery w samotności. Jeśli człowiek robi to, co lubi (to, co mu w duszy gra) osiąga wewnętrzne zadowolenie.

My kobiety często chcemy być perfekcyjnymi paniami domu, matkami, żonami, partnerkami. Zatracamy się w tej perfekcji, próbując dopiąć wszystko na „ostatni guzik”. Tak naprawdę to nie mamy czasu dla samych siebie, aby poczytać książkę, tak zwyczajnie po prostu usiąść i nic nie robić. Niektóre panie domu nawet tego nie potrafią, aby usiąść i po prostu odpocząć w ciszy… bez telewizora, radia, czy smartfona w ręku, bez tych tysiąca informacji, które codziennie przez siebie przepuszczamy. Ba… niektóre kobiety uważają, że jak nic nie robią, to jest to bezpowrotnie stracony czas, mają poczucie winy, że siedzą bez użytecznie. Czy momenty prawdziwego wewnętrznego wyciszenia, bycia ze sobą można nazwać stratą czasu? W tym codziennym zgiełku często nie potrafimy usłyszeć nawet własnych myśli, a co dopiero mówić o podszeptach Duszy?

Każdego dnia sami decydujemy o tym, jak nasze życie ma wyglądać. Jeśli kochamy siebie, to decyzja nie będzie trudna. Ja wybrałam doskonalenie się w sztuce poznania samej siebie 🙂

A Ty, co wybierasz?
Usilne bycie perfekcjonistą na każdym kroku
czy doskonalenie się w sztuce poznania samego siebie?


Meggi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *