Moje podróże po świecie

„Świat rzeczywisty jest o wiele mniejszy niż świat wyobraźni.”
(Fridrich Wilhelm Nietzsche)

Od dziecka bardzo lubiłam czytać książki o innych krajach, ponieważ fascynowała mnie ich różnorodność i wyjątkowość, marzyłam, aby się kiedyś do nich wybrać. Urodziłam się i mieszkałam w małej wsi, gdzie ludzie raczej nie mieli tego typu marzeń, wystarczyło im, jak pojechali do miasta wojewódzkiego, czy do stolicy lub nad morze, czy w góry. Wielu nie wierzyło, że tego typu marzenia mogą się spełnić.

Pamiętam lekcje geografii, które miałam w szkole, szczerze je uwielbiałam (były dla mnie wręcz magiczne) – mogłabym mieć je codziennie! Fascynowały mnie inne kontynenty, kraje, miasta… inne kultury i ludzie w nich żyjący… oraz różne gatunki zwierząt (w końcu nie na każdym kontynencie spotkamy te same zwierzęta!) – to wszystko mnie bardzo interesowało i słuchałam tego z wypiekami na twarzy. Nie mogłam sobie wyobrazić, że w Holandii są tereny, na których ludzie żyją poniżej poziomu morza, lecz woda ich nie zalewa. Moim wielkim marzeniem było zobaczyć te wszystkie cuda świata na własne oczy, wtedy jeszcze nawet nie przypuszczałam, że nie tylko je zobaczę, ale że będę tam mieszkać.

„Nie podróżuje się po to, by przyjechać, tylko żeby podróżować.”
(Johann Wolfgang von Goethe)

Dziecko potrafi marzyć, wyobrażać i wizualizować, nie obchodzi go, co inni sądzą / mówią na ten temat. Moja ciocia niekiedy wyśmiewała się z moich dziecięcych marzeń, ale mnie to nie zrażało, było wprost przeciwnie. Często przed snem wyobrażałam sobie wszystkie te miejsca, do których chciałam pojechać (nie martwiłam się, jak zdobędę pieniądze na podróż i jak w nią wyruszę). Czułam w sercu, że wszechświat mnie wesprze, bo to było przecież pragnienie mego serca, a takie pragnienia się spełniają (jeżeli nasze marzenia nie krzywdzą innych, to przychodzi moment, że się po prostu krok po kroku wypełniają).

„Każdy ma taki świat, jaki widzą jego oczy.”
(Jose Saramago)

Matka Ziemia to cudowna Istota, która zgodziła się zostać naszą matką i pozwoliła, abyśmy żyli na niej i razem z nią ewoluowali. Jak to z dziećmi bywa, jedne szanują swoich rodziców, a inne nie mają zamiaru i gonią za swoimi egoistycznymi potrzebami, chorymi ambicjami, chęcią władzy, pragnieniem bycia wielkim, depczą wszystkie wartości człowiecze, aby dojść do szczytów swoich chorych pragnień, do najwyższego wierzchołka własnej głupoty, chciwości, bezczelności i ignorancji. Ludzkość potrafi budować i niszczyć, lecz koniec końców to my sami decydujemy, na czym skupiamy swój własny umysł.

„Świat stworzony jako dobry uległ zaciemnieniu na skutek wolnych aktów stworzonych istot. Obecnie jest miejscem próby, którą przechodzą ludzkie dusze.” (Karl Jaspers)

Podczas moich podróży często zadawałam sobie pytanie, jak wyglądał dziewiczy świat (niezniszczony przez cywilizację)? Dla mnie świat jest doskonałym dziełem Stwórcy, choć obecnie w niektórych miejscach znajduje się w opłakanym stanie. Wycina się na masową skalę lasy na całym świecie, dzieje się to szczególnie w krajach ubogich i rozwijających się (co 3 lata znikają lasy tropikalne o powierzchni naszego kraju). Przejeżdżając samochodem przez tereny w Azji, widziałam miejsca, gdzie resztki drzew, pniaki, zielone gałęzie pospychane były na wielkie sterty, które się tliły, co powodowało smog, który uniemożliwiał normalne oddychanie (czasami takie „sterty” potrafią tlić się miesiącami, tworząc smog w dużych azjatyckich miastach). Pamiętam, jak bardzo ten widok zadziałał na mnie emocjonalnie, po prostu płakałam czując ból w sercu, na własne oczy widziałam, do czego zdolny jest człowiek.

Karczuje się tam olbrzymie połacie terenu, ponieważ przygotowuje się je pod plantację palm i drzew kauczukowych. Mają to być również obszary służące do wypasu bydła. Z powodu wycinania drzew zwierzęta nie mają się gdzie podziać, więc przenoszą się do miast i próbują dopasować się do nowych warunków (niestety wiele z nich umiera). Dodam, że rezultatem takiego masowego wycinania lasów jest pustynnienie terenów, ponieważ na terenach ogołoconych z drzew woda zamiast wsiąkać w glebę (użyźniając ją) spływa po zboczach powodując błotniste lawiny. Pamiętam, jak pierwszy raz zwiedzałam miasto, zastanawiałam się wtedy, dlaczego otwory spływowe na wodę deszczową są tak duże. Po przeżyciu pierwszego azjatyckiego deszczu nie miałam już więcej pytań w tej kwestii, zrozumiałam, że te masy wody muszą w jakiś sposób efektywnie być odprowadzane.

Singapur, który jest położony na wyspie, cierpi na deficyty wody pitnej (40% importuje jej z Malezji). Po to, aby to miasto rozwinęło się do takiego rozmiaru i „świetności” jakim jest obecnie, wykarczowano ponad 70% lasów tropikalnych. Nic dziwnego, że obecnie mają problem z wodą. Teraz starają się o jak najnowocześniejsze technologie, aby odsalać wodę morską. Ludzie płacą wysoką cenę za życie w luksusie i ekspansję – niszczą swoje środowisko naturalne, aby się rozbudowywać i powiększać swoją powierzchnię. Wyspa Singapur od 1965 roku powiększyła się o 22%, a do 2030 ma w planach rozbudowę o dodatkowe 7-8%. W tym celu dowozi się piasek od sąsiednich państw. Teraz wiedzą czym grozi wykarczowanie pozostałych drzew. Sama byłam oczarowana tym miastem, chyba nie ja jedna, ale jak dowiedziałam się jaką cenę ludzie płacą za to, co zbudowali, to zamilkłam i popadłam w zadumę. Nasuwa się pytanie, czy warto kosztem zachwiania równowagi w naturze budować luksus i swoją potęgę? Czas pokaże, ocenią to następne pokolenia.

I pamiętaj… to my tworzymy naszą rzeczywistość (nasz świat), więc niech Twoje czyny będą takie, abyś po drugiej stronie się ich nie wstydził, gdyż po śmierci tylko one będą o Tobie świadczyć.


Meggi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *