Nasze emocje

Mapa emocji w ludzkim ciele (Ilustracja: Aalto University)

Jedynie istoty ludzkie (które mają znacznie bardziej zaawansowaną Duszę od innych istot) posiadają emocje w tak złożonej formie. Wszystkie emocje są energią, która różni się jedynie częstotliwością wibracji (niezależnie czy jest to miłość, czy strach) – naszym zadaniem jest nauczyć się ów energią prawidłowo posługiwać. Emocje odczuwamy nie tylko w sercu, lecz również odczuwa je całe nasze ciało (wywołują one w nim często bardzo silne reakcje fizyczne, jak i chemiczne).

Emocja to nic innego jak stan naszej Duszy, umysłu i ciała. Powstaje ona w nas jako reakcja na np. konkretną sytuację życiową, czy interakcję z ludźmi. Jest to stan psychiczny, w jakim znajduje się człowiek w danym momencie. Emocje mogą być o różnym zabarwieniu i sile, od bardzo burzliwych i gwałtownych po apatyczne i spokojne. Rodzaj emocji, jakie się w człowieku pojawiają, mogą być odczytane z wyglądu jego twarzy, mimiki, postawy i napięcia ciała fizycznego.

Fińscy naukowcy przebadali 700 osób z Finlandii, Szwecji i Tajwanu. Ów badanie pozwoliło naukowcom dojść do wniosku, że obszary ludzkiego ciała, które „uaktywniają się” w chwili odczuwania podstawowych emocji, są uniwersalne, tzn. są takie same u wszystkich ludzi, niezależnie od narodowości czy kręgu kulturowego, z jakiego dana osoba pochodzi.

My jako ludzkie istoty posiadamy zdolność do sterowania tymi wibracjami, możemy je podnosić albo obniżać. Możemy przetransformować jedną emocję w drugą, poprzez skierowanie naszej uwagi na daną emocję (fiksowanie)… aby to uczynić, koncentrujemy się naszymi myślami, jak i sercem. Jeśli nasza emocja wibruje na określonej częstotliwości np. wysokiej, wtedy to pole energetyczne przenika nasze ciało fizyczne, powodując w nim odtwarzanie / odzwierciedlanie tej wibracji.

Musimy zdać sobie sprawę, że takie emocje jak złość, strach, zazdrość są nisko-wibrującymi energiami (ich częstotliwość jest niska), co przyczynia się do naszego złego samopoczucia i chorób. Naszym zadaniem jest „pozbywanie” się ów negatywnych emocji na rzecz tych pozytywnych, aby podnieść swoje wibracje oraz poczuć się lepiej i zdrowiej.

Kolejną rzeczą, która obniża nasze wibracje jest osądzanie. Im częściej osądzamy, tym mocniej „betonujemy” swój duchowy potencjał, co mocno utrudnia nam naszą duchową transformację. Człowiek osądza innych na podstawie swoich poprzednich doświadczeń (również tych, które odbyły się w poprzednich kreacjach własnej Duszy). Nasze uprzednie poglądy, wierzenia, teorie, wiara w konkretne dogmaty nie pozostaje bez echa na obecne wcielenie.

Dodatkowo musimy sobie uświadomić, że każda nasza myśl ma wielką moc stwórczą. Jeżeli nasza myśl niesie ze sobą błędny pierwiastek (np. jakieś nieprawdziwe przekonanie), to każda nasza następna myśl (na ten temat) może go dodatkowo „utrwalać”, dlatego należy bacznie przyjrzeć się swoim wierzeniom, aby nie wzmacniać tych fałszywych, lecz aby je „zdemaskować” i usunąć ze swojej „bazy danych”.

Moje emocje wielokrotnie pojawiały się we mnie nieoczekiwanie… starałam się je wypierać, gdyż nie miałam ochoty, aby ich doświadczać. Dzisiaj już wiem, że moje podejście (w tamtym okresie) było błędne. Gdy z nimi walczyłam, jedynie pogarszałam swoją sytuację, gdyż stawały się one nie do zniesienia. Na szczęście, w którymś momencie coś się we mnie przestawiło i zaczęłam je akceptować, zamiast je od siebie odpychać (wypierać je). Jeśli się na nich zbyt mocno koncentrowałam, budowałam jakby swego rodzaju zaporę w samej sobie, która miała ów emocje zatrzymać. Im wyższą wznosiłam zaporę, tym bardziej emocje napierały / narastały, czułam w sobie ból. Pewnego razu, gdy ponownie tego doświadczałam, intuitywnie zaczęłam głęboko oddychać i wyobraziłam sobie, jak fala silnego wiatru przechodzi przez moje ciało.

Emocje to wielki ruch, którego nie należy zatrzymywać, ani się go bać. Zaufałam temu, co się we mnie działo, zaakceptowałam emocje, jakie się we mnie pojawiały, nie oceniałam ich, ani swoich reakcji na nie, jedynie przyzwalałam na proces przejścia ich przez moje ciało. Tkwiłam w bezruchu, nie wyciągałam wniosków, nie oceniałam, nie przeprowadzałam błyskawicznej analizy sytuacji. Doświadczyłam swego rodzaju cudu, głębokiego zrozumienia, o co chodzi z tymi moimi emocjami. Poczułam spokój i radość, która narastała. Czułam się, jakbym przeżyła wielką burzę z piorunami, po której zaczynało przebłyskiwać słońce. Uświadomiłam sobie, że to wcale nie okoliczności (sytuacje) zewnętrzne wywoływały we mnie ból (cierpienie), lecz czynił to mój ich odbiór (moje reakcje na nie).

Uświadomienie sobie, że nie jesteśmy swoimi negatywnymi emocjami (złością, nienawiścią, smutkiem itd.), które w sobie odczuwamy, a które jedynie przez nas przepływają, bardzo pomaga zdystansować się od nich, a to z kolei pozwoli nam na osiągnięcie wewnętrznego spokoju. Jeżeli nauczymy się nazywać swoje stany emocjonalne po imieniu, zaczniemy je obserwować i rozkładać na części składowe ułatwi nam to ich skuteczne oczyszczanie.

Najważniejsze jest to, aby nie tłumić w sobie negatywnych emocji (gniewu, smutku, lęku). Ów emocje mogą być dla nas pomocne, o ile je w sobie przetransformujemy i wyciągniemy z nich wnioski. Natomiast jeśli je wypieramy, z czasem przyjmują one formę negatywnych przekonań, które mogą przyczynić się do izolacji, depresji, różnego typu uzależnień (nałogów) i destruktywnych zachowań… dlatego należy pozwolić im swobodnie przepłynąć, jak robią to ciemne chmury na niebie gnane przez wiatr. To właśnie dzięki przeżywanym doświadczeniom, które wyzwalają w nas przeróżne emocje, możemy wewnętrznie dojrzewać.

Lęk jest emocją, która ma wyjątkowo silny ładunek (obecnie bardzo dużo osób się z nim boryka). Jest to emocja trzeciego wymiaru, z którego obecnie przechodzimy do wyższych wymiarów (czwartego i piątego). Te wymiary nakładają się na siebie, lecz wielu z nas wciąż odczuwa emocje trzecio-wymiarowe. Myśl lęku jest jak wielki magnes, który przyciąga do nas to, czego się najbardziej boimy. Prawo Przyciągania odpowiada na nasze najsilniejsze emocje (emocjonalny ładunek, jaki wysyłamy w Wszechświat) – jeśli wysyłamy jakąś myśl do Wszechświata, to on nam odpowiada. Jesteśmy nadajnikiem, a jednocześnie odbiornikiem – jakie emocje wysyłamy, takie odpowiedzi otrzymujemy. Jeśli nasza uwaga jest skupiona na tematach, które wywołują w nas strach czy lęk, to w naszym życiu będziemy borykać się z wydarzeniami, które będą przepełnione właśnie tego typu emocjami. Lęk jest ograniczeniem, stwarza swego rodzaju więzienie (trzecio-wymiarowy świat).

Aby uwolnić się od lęku i strachu, musimy odwrócić się od minusowego bieguna i skierować ku temu dodatniemu – innymi słowy musimy mniej narzekać na swój los (w tym na ludzi dookoła siebie), a więcej doceniać to, co obecnie już posiadamy, wtedy jesteśmy w stanie przetransformować swoje nisko-wibrujące emocje i osadzić się mocniej w wyższym wymiarze. Dodatkowo weźmy pod lupę nasze nawyki, przekonania, wierzenia. Upewnijmy się, że są one właściwe (zgodne z Prawdą), gdyż w przeciwnym razie nie pozwolą nam wzlecieć wyżej i utrudnią nam naszą duchową ewolucję.

Życie w dualności (w strukturze 3D) dawało nam przeogromne możliwości i wiele wariantów wyborów działania. To było nam bardzo potrzebne do tego, abyśmy się sami poznali (samopoznanie poprzez doświadczenie)… abyśmy mogli doświadczać przeciwieństw (dobro-zło, smutek-radość, właściwe-niewłaściwe itd.)… abyśmy mogli ćwiczyć się w utrzymywaniu balansu (równowagi) – jednym słowem mieliśmy możliwość wyboru pomiędzy dwoma biegunami (pozytywnym i negatywnym). To właśnie przeciwieństwa dostarczyły nam możliwości wyboru. Podzieliliśmy się na tych „dobrych” i tych „złych”… na tych, którzy myślą „zgodnie z naszymi wierzeniami” i na tych, którzy myślą przeciwnie do nich. Tego podziału dokonaliśmy my sami… Bóg nie miał z tym nic wspólnego. Sami się odizolowaliśmy dokonując najróżniejszych podziałów, abyśmy mogli doświadczać życia w dualności.

Możemy przyciągać do swego życia wspaniałości, wystarczy skupić się na miłych odczuciach, wznieść się ponad lęk, obawy, nisko-wibrujące emocje. Jak wiemy emocje to energia, więc możemy ją w kreatywny sposób użyć do tworzenia naszego życia / naszej nowej rzeczywistości opartej już nie na lęku, strachu, czy bólu, lecz na radości, miłości i kreatywności. Nie należy koncentrować się na tym, czego nie chcemy, lecz na tym, co chcemy. Z własnego doświadczenia wiem, że to, czego nie chciałam (i czemu się opierałam), wydarzało się w moim życiu. Im więcej było we mnie sprzeciwu, braku akceptacji (tego, co na mnie „spadało”), to dana sytuacja trwała i nie miała zamiaru się „rozwiązać” (przeminąć) – jednym słowem silnie na mnie „napierała”. Gdy zaczęłam akceptować i szanować to, co dostawałam od życia oraz gdy zaczęłam koncentrować się na tym, czego chciałam, a nie na tym, czego nie chciałam, moje życie zaczęło się zmieniać. Trzeba być jednak uważnym i nie popadać w stare nawyki, bo bardzo szybko możemy poczuć, że znowu siedzimy w „starych butach” naszych przyzwyczajeń.

Bardzo pomaga mi życie w teraźniejszości (w tu i teraz). Momentami nie wiem, jaki jest dzień tygodnia… jakbym powoli zatracała czas. Czuję, jak siła przeszłych doświadczeń już na mnie nie działa (nie sugeruję się nimi). Również odpuściłam sobie robienie zaawansowanych planów na przyszłość.

Staram się stale być w chwili teraźniejszej (nawet jak coś robię) – nie zawsze mi to wychodzi, ale ćwiczę i świadomie obserwuję siebie (swoje reakcje i zachowania). Staram się reagować na sytuacje, jakie mi życie przynosi spokojem i wysoko-wibrującymi emocjami. Maksymalnie redukuję strach i lęk oraz wspomnienia z przeszłości, w ten sposób zapobiegam, aby echo mojej przeszłości odbiło się w mojej przyszłości. Koncentruję się na przyjemnych emocjach i na tym, co naprawdę chcę. Daję sobie szansę na nowe możliwości (otwieram się na nie). Wierzę i ufam sobie samej oraz wspieram siebie w tym, co robię. Koncentruję się na czuciu oraz na kontakcie z własną Duszą. Skupiam się na swoim sercu i nadaje kierunek swoim myślom i emocjom.

W trzecim wymiarze wszystko jest bardzo uwarunkowane, dlatego starajmy się świadomie wybierać nasze myśli, emocje, działania, to przyczyni się do usunięcia z nas automatycznych reakcji na sytuacje, jakie nas w życiu spotykają. Zwracajmy uwagę na nasze przyzwyczajenia / nawyki i bądźmy bardziej obecni w chwili teraźniejszej. Otworzenie się na wewnętrzne impulsy, bycie w teraz, odnowienie kontaktu z własną Duszą i zsynhronizowanie się z nią da nam duże możliwości poznania tego, kim naprawdę jesteśmy i co tak naprawdę potrafimy, jako istota ludzka.

Życzę wszystkim czytelnikom, jak i samej sobie, abyśmy nauczyli się mocniej doświadczać samych siebie w chwili teraźniejszej. Nie trwońmy własnej energii na to, co przeszłe i to, co przyszłe. To właśnie pole 4D daje nam wszystkim dostęp do własnej Duszy, dzięki temu możemy więcej widzieć, słyszeć, odczuwać, zaczynamy myśleć sercem, a nasze życie staje się spokojniejsze. Przeszłość nie ma nad nami „władzy” (emocjonalnej siły oddziaływania). Rozkoszujemy się teraźniejszością (chwilą obecną) i tworzymy w niej wiedząc, że z niej powstaje cegiełka do budowy naszej przyszłości, bo przyszłość kształtujemy dokonując wyborów w tej właśnie chwili naszego życia. Dzięki takiej postawie jesteśmy w stanie robić szybkie postępy na drodze naszej wewnętrznej ewolucji, czego sobie oraz wszystkim moim czytelnikom życzę 🙂


Meggi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *