Obwinianie / osądzanie – destrukcyjny wzorzec

Obwinianie / osądzanie jest bardzo destrukcyjnym wzorcem, który u wielu ludzi mocno zakorzenił się w ich umyśle.

W naszym życiu często szukamy winnych, których możemy wskazać jako sprawców naszych niepowodzeń / tragedii życiowych. Nie zdajemy sobie sprawy, jakie krzywdy możemy uczynić osobie, którą bezpodstawnie osądzamy (już pomijając fakt, że ów czynem sami zaniżamy własne energie / wibracje). Taki niesprawiedliwie osądzony człowiek może poczuć się odizolowany / oddzielony (wiele Dusz na tej Ziemi czuje oddzielenie od ludzi, jak i od Źródła, z którego pochodzą z powodu krzywd, jakich od innych doznały).

W zależności od tego, jakie doświadczenia zaplanowała sobie na to wcielenie nasza Dusza, takie sytuacje będą przez nią przeżywane… a jak wiemy, nasza Dusza wszystkie swoje doświadczenia zaplanowała jeszcze na długo przed swoimi „fizycznymi” narodzinami… jeśli sobie to uzmysłowimy, będzie nam łatwiej zrozumieć własne życie i poradzić sobie z wyzwaniami losu, jakie ten przed nami stawia.

Obecnie przechodzimy wiele procesów oczyszczania, które mają nas doprowadzić do jedności z samym sobą, jak i do jedności ze wszystkim dookoła nas. Mamy sobie uświadomić, że wszyscy jesteśmy Jednością. Tak długo, jak będziemy osądzać innych, nie uda się nam osiągnąć tej świadomości, gdyż sami poprzez osąd, oddzielamy się od swojej duchowej cząstki. Musimy sobie uświadomić, że osądzając innych, tak naprawdę osądzamy samych siebie. Jeśli nie posiadamy jakiejś cechy w sobie, to nie ocenialibyśmy jej u innych, gdyż inni są tylko odbiciem tego, co jest w nas samych. Musimy zrozumieć, że sytuacje na zewnątrz nas są niczym innym, jak projekcjami naszej wewnętrznej rzeczywistości. Jeśli przestaniemy osądzać innych, wtedy nie będziemy mieli chęci, aby osądzać samych siebie (na ogół wielu ludzi bardzo surowo siebie ocenia / osądza).

Nasze własne negatywne myśli i emocje kierowane w stosunku do innych ludzi są tak naprawdę naszą reakcją obronną – to samo tyczy się osądzania. Osądy pozwalają nam „odgrodzić” się od innych ludzi, dają nam swego rodzaju złudne poczucie bezpieczeństwa, wyższości, a dodatkowo podnoszą naszą samoocenę (na jakiś czas). Czujemy się lepsi, silniejsi, mądrzejsi, inteligentniejsi, mamy poczucie górowania nad innymi. Nasze Ego czuje się o wiele lepiej, gdyż jest zaspokojone (bardzo usatysfakcjonowane).

Ludzie, którzy osądzają innych, są dla siebie samych bardzo surowi, chcą być perfekcjonistami, gdyż myślą, że bycie perfekcyjnym da im większe poczucie własnej wartości. Koncentrują się jedynie na negatywnych cechach innych ludzi i nigdy nie dostrzegają w nich tych pozytywnych. Są mało tolerancyjni (i względem siebie, jak i względem innych). Mają w sobie wiele lęku, strachu i niepewności, który starają się ukryć. Kierują się swoim umysłem i nie zwracają uwagi na podszepty płynące z własnego serca.

W naszym społeczeństwie osądzanie jest na porządku dziennym (jest bardzo popularne i wyjątkowo często stosowane). Widzimy takie zachowania w telewizji, w filmach, w internecie, w codziennych życiowych sytuacjach, w kontaktach międzyludzkich itd. Już od najmłodszych lat jesteśmy konfrontowani z tym wzorcem we własnej rodzinie, środowisku.

Zadajmy sobie pytanie, co faktycznie sprawia, że zaczynamy osądzać / obwiniać innych? Jaka stoi za tym przyczyna? Może naprzeciwko siebie widzimy osobę, która posiada taką cechę, której sami w sobie nie chcemy zaakceptować, wypieramy ją na wszystkie możliwe sposoby i wszechświat pokazuje ją nam właśnie w tej osobie naprzeciwko (lustrzane odbicie naszej cechy)?

Samoobserwacja siebie jest (wg mnie) najlepszym narzędziem do wyłapywania swoich myśli, reakcji, zachowań… tego, co się w nas dzieje, a na co normalnie nie zwracamy uwagi. I to nie jest tak, że jestem wolna od osądzania, gdyż pojawiają się różne sytuacje w życiu, w których mam potrzebę kogoś osądzić, lecz moim zadaniem jest, aby zaobserwować mechanizmy stojące za tego typu zachowaniem. Im więcej człowiek pracuje nad swoim wnętrzem (medytacja, wyciszanie się, samoobserwacja), wtedy ochota na osądzanie innych powoli zanika… Ego nie czuje się zagrożone, więc się uspakaja.

Zaobserwowałam, że jak tylko zaczynam osądzać samą siebie, to pojawia się również potrzeba krytykowania innych. Staram się wyłapać powód, który przyczynił się do tego, że „program osądzania” się we mnie uruchomił. Świadome obserwowanie i uważność pozwala mi dotrzeć do przyczyny moich osądów. Trzeba zdać sobie również sprawę, że osądzanie może pełnić rolę nauczyciela, lecz nie każdy będzie w stanie zaobserwować mechanizmy stojące za ów czynem. Co więcej, osądzanie oddziela nas od naszej prawdziwej natury.

Wszyscy pochodzimy z tego samego Źródła… nie jesteśmy ani lepsi, ani gorsi od innych, gdyż jesteśmy tą samą energią (Boskim Światłem)… i wszyscy mamy takie samo prawo żyć w miłości, szczęściu i radości. Po prostu jestem inną wersją ciebie 🙂 Osądzając innych, szkodzimy własnej Duszy, bo dokonujemy aktu, który nie współgra z „Boskim Rozumowaniem”. W ten sposób obniżamy swoje wibracje oraz do pewnego stopnia blokujemy przepływ własnej energii, więc osądzając innych, tak naprawdę najmocniej szkodzimy sobie.

Aby naprawić swój stan, należy przestać innych atakować oraz okazać im należyte zrozumienie i poszanowanie… dojrzeć w nich boską istotę… gdyż często rzeczy nie są tym, czym nam się na pierwszy rzut oka wydają – wielu z nas zagubiło się za wieloma zasłonami iluzji tego świata… i dlatego wciąż innych osądzamy / krytykujemy. Myślę, że gdy stajemy się otwarci na zmiany we własnym życiu, wtedy wszechświat nas dodatkowo wspiera i w zależności od naszej życiowej sytuacji odpowiednio reaguje… gdyż wszechświat tylko czeka na nasz ruch (decyzje).

Natomiast należy pamiętać, że nasze decyzje są powiązane z naszymi przeżytymi traumami / urazami (nie koniecznie z tego wcielenia), więc jeżeli nie będziemy pracować nad swoim „cieniem” (nad tym, co jest w nas ukryte), możemy nigdy nie osiągnąć odpowiedniej harmonii w swoim życiu… dlatego nieświadome uczyńmy świadomym i skierujmy swoją uwagę do własnego wnętrza, gdyż to właśnie tam należy szukać uzdrowienia.

Jeśli będziemy systematycznie pracować nad sobą (nad swoim cieniem), na pewno uda się nam usunąć stare blokady i przebudzić do nowego życia, które będzie pełne harmonii, równowagi i stabilności życiowej.


Meggi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *