Bycie ofiarą… i co zrobić, aby przestać nią być!

Obecnie cała ludzkość znajduje się w czasie wielkich przemian, podczas których dochodzi do sporych zmian w naszej świadomości. Im szybciej będziemy podnosić nasze wibracje, tym szybciej ów przemiany będą się manifestowały w naszym codziennym życiu (naszymi przemianami również wspieramy naszą Ziemię). W tym czasie należy usunąć swoje błędne wierzenia… a jednym z nich jest „bycie ofiarą”.

Niektórzy ludzie nie zdają sobie sprawy, że znajdują się w pozycji ofiary… natomiast są i tacy, którzy wchodzą w tę pozycję dla usprawiedliwienia swoich „niewłaściwych” czynów czy „wątpliwie moralnych” decyzji – jednym słowem jest to ich ucieczka od odpowiedzialności. O wiele trudniej jest się przyznać do popełnionego błędu, niż zrzucić winę na kogoś innego. Mentalność ofiary może być również bardzo wygodna, a nawet można czerpać z niej korzyści. Ofiara często dostaje dużo współczucia, pomocy, jak i uwagi np. w pracy, od członków rodziny, przyjaciół. Taka osoba (ofiara) łączy się z tymi, którzy także uważają się za ofiary, jest wtedy przez nich rozumiana i nie czuje się osamotniona.

Na ogół człowiek staje się ofiarą z powodu, że nie jest wystarczająco silny, aby się przeciwstawić sytuacji, która go przytłacza – czuje się bezbronny i bezradny, jakby był w potrzasku. Na wiele rzeczy nie mamy wpływu np. na śmierć ukochanej osoby, na narkomanię, czy alkoholizm w rodzinie, nagłą utratę pracy, niespodziewany wypadek itd. Ważne jest to, aby taka osoba nie użalała się nad sobą, lecz aby słuchała pomocnych rad ludzi, którzy życzą jej dobrze (np. swoich prawdziwych przyjaciół), którzy niekiedy widzą całą jej sytuację z szerszej perspektywy (gdyż jedynie ją obserwują), a dodatkowo patrzą na wszystko z innego kąta.

Trzeba pamiętać, a przede wszystkim uświadomić sobie, że mamy wpływ na nasze życie, lecz jeśli człowiek czuje się bezradny, to dość szybko zacznie ogarniać go smutek i zacznie popadać w apatię / depresję, gdyż myśli, że znalazł się w sytuacji bez wyjścia… lecz wiedz, że zawsze jest jakieś wyjście, lecz nie każdy, kto czuje się „ofiarą” chce faktycznie ze swojej „nędznej” sytuacji wyjść, gdyż wtedy należałoby coś zrobić, uderzyć w stół, zbuntować się, podjąć jakieś faktyczne działanie na rzecz zmienienia swojej sytuacji życiowej.

Najgorsze jest to, że większość ofiar nie chce sobie pomóc, oraz nie pozwala, aby inni jej pomogli, gdyż uważają, że taki jest ich los (przeznaczenie). Takie osoby nie chcą brać odpowiedzialności za swoje życie. Wolą trwać w bólu i wielkim lęku niż faktycznie podjąć jakieś działania… jednym słowem chcą pozostać bierni. Najczęstszą przyczyną takiego zachowania jest głęboka trauma i strach przed potencjalnymi zmianami w ich życiu. Ofiara niekiedy chciałaby, aby ktoś za nią zrobił pewne kroki prowadzące do rozwiązania jej sytuacji, ale prawda jest taka, że to ona sama musi zrobić ten pierwszy krok, który jest tym najtrudniejszym, a zarazem najważniejszym krokiem prowadzącym do wyjścia z jej nędznej pozycji, w jakiej się znalazła. Niestety ofiary często mają bardzo niskie poczucie własnej wartości… czują się gorsze od innych… i dlatego tak trudno im ruszyć z miejsca.

Kiedyś sama byłam ofiarą, lecz w momencie, w którym uświadomiłam sobie, że sama się w ów pozycję wepchnęłam, postanowiłam podjąć decyzję o zmianie swojej „niekomfortowej” sytuacji. Początkowo było mi bardzo trudno spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy, gdyż przez długi czas wierzyłam, że tak właśnie mam się zachowywać, ponieważ tak zostałam nauczona i nie mogę inaczej postąpić. Byłam w wielkim błędzie do czasu, aż zrozumiałam, że to ja przyzwalam i decyduję, co się w moim życiu dzieje. Zrozumiałam także, że moja Dusza wybrała sobie takie wcielenie, jak i to, że sama jestem twórczynią, a nie ofiarą ów doświadczeń. Już samo uświadomienie sobie tego było dla mnie wielkim krokiem w kierunku osobistej wolności.

Wierząc, że jestem ofiarą, żyłam w ciągłym strachu, co w konsekwencji powodowało obniżanie moich wibracji. To z kolei powodowało, że przyciągałam do swego życia wydarzenia, które były adekwatne do energii, jakie w sobie posiadałam. Również było we mnie poczucie winy, co jeszcze bardziej obniżało moją częstotliwość. Dręczyło mnie tysiące pytań… jednym z najbardziej podstawowych było: „Dlaczego właśnie mnie się to przytrafiło?”. Wysyłałam wiele pytań w przestrzeń wypowiadając je z nadzieją uzyskania odpowiedzi. Myślę, że w ten sposób przyciągnęłam do siebie pomocne energie, które krok po kroku pomogły mi zauważyć, z czego wynikał mój niezharmonizowany stan.

Nauczyłam się patrzeć, słuchać, odczuwać, analizować, wyciągać wnioski. Zaczęłam odkrywać głęboki sens tego, co się w moim życiu działo. Dziś już wiem, że moje uparte poszukiwania odpowiedzi nie pozostały bez echa. Zawsze jest ktoś, kto nas słucha i odpowie (lecz nie koniecznie od razu). Uświadomiłam sobie, że moje życie składa się z poszukiwań odpowiedzi na nurtujące mnie pytania wynikające z sytuacji, jakie spotykają mnie w życiu. Wsłuchiwałam się w wewnętrzne odczucia i sygnały, jakie dostawałam od serca, im bardziej się wyciszałam, tym wyraźniej je słyszałam… aż pewnego razu usłyszałam słowa: „Jesteś nadajnikiem, jak i odbiornikiem”, co rozpoczęło lawinę zmian w moim życiu.

Obecnie nadszedł już czas, aby wziąć sprawy w swoje ręce, gdyż nikt inny tylko my sami jesteśmy odpowiedzialnie za swoje własne życie. Musimy uwolnić się od wielu rzeczy np.: od niechcianych kontaktów międzyludzkich, od nielubianej pracy, od czynności, które są narzucone przez rodzinę czy społeczeństwo, do których nie mamy przekonania, aby je wykonywać, lecz jeżeli ich nie wykonamy, to ktoś się na nas obrazi. Również zdajmy sobie sprawę z tego, że są ważniejsze rzeczy niż ciągłe dążenie do sukcesu, czy zaspokajanie własnych żądzy.

Czynności prowadzące do zakończenia bycia ofiarą:

  • Zacznij dbać o siebie.
  • Naucz cieszyć się życiem.
  • Bądź szczery wobec siebie.
  • Bądź wdzięczny za to, co masz.
  • Bądź świadomy tego, co robisz.
  • Nie myśl tylko i wyłącznie o sobie.
  • Popracuj nad własnym charakterem.
  • Weź odpowiedzialność za swoje życie.
  • Weź pod lupę swoje przekonania / wierzenia.
  • Przejdź do działania, zamiast wiecznie teoretyzować.
  • Bądź konsekwentny w działaniach mających zmienić twoje życie.
  • Zauważ piękne strony własnego istnienia (zobacz, jak piękną istotą jesteś).
  • Bądź obserwatorem tego, co się dzieje w tobie (myśli, emocje) oraz dookoła ciebie.
  • Staraj się żyć w tu i teraz (w teraźniejszości), wtedy ego nie będzie kierowało Twoim życiem.
  • Nie bujaj w obłokach i nie poświęcaj czasu na egoistyczne projekty dążące do życia na pokaz.
  • Zajmij się np.: sportem, tańcem, malowaniem, jednym słowem znajdź czas tylko i wyłącznie dla siebie.
  • Zacznij siebie wspierać, szanować, doceniać, wierzyć w siebie, a przede wszystkim pokochaj samego siebie.
  • Przebywaj jak najczęściej na łonie natury, tam odnajdziesz harmonię oraz odzyskasz wewnętrzny spokój i pewność siebie.

Zmiany energetyczne na Ziemi będą zmuszać nas do uporządkowania własnego wnętrza, co automatycznie sprawi, że nasze życie się zharmonizuje, a dodatkowo będziemy mogli lepiej zsynchronizować się z energiami Ziemi. Mamy wolną wolę i my decydujemy, czy chcemy puścić stare energie i wejść w nowe aspekty naszego życia, czy jednak wolimy pozostać w starych butach, w których jest nam wygodnie i które dobrze znamy. Przed paroma laty można było jeszcze w miarę komfortowo żyć, posiadając stare wzorce, błędne wierzenia czy egoistyczne pragnienia, goniąc za karierą, materialnymi dobrami itd. W obecnym czasie staje się to coraz trudniejsze, gdyż coraz więcej ludzi bardzo ciężko znosi przebywanie w nisko-wibrujących energiach – u takiego człowieka każda emocjonalna blokada pociągnie za sobą ból w ciele fizycznym.

Zmiany, jakie obecnie zachodzą na naszej planecie, są dla mnie czymś pięknym, jestem pełna ufności, akceptacji i wiary w te procesy, które odbywają się teraz na masową skalę. W sercu czuję, że otwierają się przed nami nowe możliwości i jedynie od nas zależy, czy z tego czynnie skorzystamy, czy może jednak będziemy się im opierać. Najważniejsze jest, aby otworzyć się na życie i nowe możliwości – mamy w sobie siłę, aby wyzwolić się z ograniczających nas barier i kajdan – niech wewnętrzna miłość nas prowadzi i pomoże nam rozkwitać.

„Twoje zadanie nie polega na szukaniu miłości, ale zaledwie na szukaniu i znajdowaniu wszelkich barier w sobie, które przeciwko miłości wzniosłeś.” Rumi

Na koniec przytoczę krótką opowieść o pewnym osiołku, który będąc (jak mu się wydawało) w beznadziejnej sytuacji, wyszedł z niej bez szwanku.

„Pewnego dnia osioł farmera wpadł do głębokiej studni. Zwierzę krzyczało żałośnie godzinami, podczas gdy farmer zastanawiał się, co zrobić. W końcu zdecydował: zwierzę i tak jest stare, a studnię i tak trzeba już zasypać. Nie warto więc wyciągać z niej osła. Zwołał wszystkich swoich sąsiadów do pomocy. Wzięli łopaty i zaczęli zasypywać studnię śmieciami i ziemią. Początkowo osioł zaczął krzyczeć przerażony. Nagle, ku zdumieniu wszystkich, uspokoił się. Kilka łopat później farmer zajrzał do studni i zdumiał się tym, co ujrzał: za każdym razem, kiedy kolejna porcja śmieci spadała na ośli grzbiet, ten robił coś niesamowitego – otrząsał się i wspinał o krok ku górze. W miarę jak sąsiedzi farmera sypali śmieci i ziemię na zwierzę, ono otrzepywało się i wspinało o kolejny krok. Niebawem wszyscy ze zdumieniem zobaczyli, jak osioł przekracza wrąb studni i szczęśliwy oddala się truchtem. Życie czasem rzuca kłody pod nogi – Ty jednak stań na nich. Potraktuj je jako kolejny stopień do tego, by piąć się jeszcze wyżej.” (autor nieznany)


Meggi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *