Człowiek i jego ciało

„Błędne jest mniemanie, że aby się wznieść w domenę ducha, trzeba opuścić ciało. To właśnie ciało jest odskocznią do duchowych doświadczeń. Bez ciała nie byłoby wrażenia przekraczania progów, nie byłoby uczucia uniesienia, wysokości, nieważkości. Wszystko to przychodzi z ciała. Ciało jest jak wyrzutnia rakietowa. Z jej kapsuły dusza wygląda przez okienko na tajemnicze gwiaździste niebo i jest olśniona.”Biegnąca z wilkami”, Clarissa Pinkola Estés

Człowiek to fascynująca istota, która jest piękna choć nie zawsze proporcjonalnie zbudowana. Z jego wyglądu możemy się wiele dowiedzieć, gdyż wszystko, co dzieje się w jego wnętrzu jest odzwierciedlane w jego zewnętrznej formie. Nie uświadczymy dwóch identycznie wyglądających osób, nawet w wśród bliźniaków się to nie zdarza, zawsze się czymś różnią, czy to barwą głosu, czy innymi drobnymi szczegółami. Każdy z nas ma inne linie papilarne, odciski palców, osobowość… po prostu każdy z nas jest niepowtarzalny / jedyny w swoim rodzaju – ta różnorodność jest dziełem naszego Stwórcy.

Nie zdajemy sobie sprawy, jak wspaniałe jest nasze ciało, gdybyśmy tylko słuchali, co do nas mówi i nauczyli się reagować na jego sygnały („bolączki”) zaoszczędzilibyśmy sobie wielu zdrowotnych problemów.

Leonardo da Vinci był wyjątkowo zainteresowany tematem ludzkiego ciała i może między innymi dlatego namalował swój słynny rysunek „człowiek witruwiański”, który symbolizuje idealne proporcje – wpisanie ów człowieka w okrąg i kwadrat ma dodatkowo symbolizować połączenie pierwiastka ziemskiego i niebiańskiego. Leonardo da Vinci przez ponad 30 lat skrupulatnie zapisywał wszystkie swoje spostrzeżenia, idee oraz pomysły. Był wszechstronnie uzdolniony, był inżynierem, odkrywcą, matematykiem, anatomem, wynalazcą, geologiem, filozofem, muzykiem, rzeźbiarzem, malarzem oraz pisarzem.

Leonardo da Vinci posiadał w sobie niepohamowaną potrzebę odkrywania tajemnic ludzkiego ciała (niestety nie wszystkie jego rysunki / szkice tyczące się tego tematu przetrwały do obecnych czasów). Jest on dla nas przykładem, który pokazuje, że nie trzeba studiować, aby swoją mądrość, talenty, zdolności zaprezentować światu. Narodził się z nieprawego łoża (jego ojcem był florencki prawnik). Pierwsze pięć lat swego dzieciństwa Leonardo spędził u mamy, następnie znalazł się u ojca. Tak naprawdę zajmował się nim wujek Francesco, który pokazał chłopcu piękno natury i go w niej rozkochał. Leonardo szedł przez życie z otwartymi oczami, obserwował świat, był wszystkiego ciekaw, wyciągał wnioski, inspirował się naturą, która go otaczała. Gdy jego ojciec odkrył jego zdolności do rysunku posłał go na nauki do florenckiego znanego malarza i rzeźbiarza Verrocchia. Leonardo był u niego kilka lat, gdzie poznał podstawy malarstwa oraz złotnictwa.

Wielostronnie utalentowany Leonardo był leworęczny i pisał od prawej do lewej (aby nie zmazać własną ręką atramentu, którego wtedy używano do pisania). Był człowiekiem u którego obie półkule mózgowe były ze sobą zsynchronizowane (jedność ciała, umysłu i duszy), co miało odbicie w jego dziełach i licznych wynalazkach np: projekt prototypu kombajnu, helikoptera, koparki, czołgu miotającego kamienie, różnego typu maszyn hydraulicznych oraz lotni. Zajmował się również efektami specjalnymi w teatrze (akustycznymi i wizualnymi). Uważany jest za twórcę soczewek kontaktowych. Do jego największych dzieł (obrazów) należą: Mona Lisa, Dama z gronostajem, Ostatnia wieczerza.

Ten geniusz-kreator pokazał swoim własnym życiem, że w człowieku znajdują się wielkie twórcze pokłady. Jeśli będziemy wystarczająco wytrwali, sami będziemy w stanie je z siebie wyciągnąć i to nawet bez ukończenia odpowiednich studiów… wystarczy, abyśmy się doszkalali i rozwijali swoje zdolności. Leonardo był samoukiem, więc nie był skażony szablonowym myśleniem, jakie się nabywa np. na studiach. Obserwując siebie samego, jak i wszystko dookoła, był w stanie rozwinąć i doskonalić swoje potencjały i zrobić z nich użytek. Jak wiemy, przyroda może być dla nas wielką inspiracją, tak jak była ona dla samego Leonarda – tam rodzą się nowe idee, pomysły oraz rozwiązania naszych problemów. Jako ciekawostkę dodam, że Leonardo kochał do tego stopnia zwierzęta, że czasem kupował na targu zwierzę w klatce, tylko po to, aby je wypuścić na wolność – co więcej jego miłość do zwierząt przyczyniła się do jego wegetarianizmu.

Jak wiemy, ważny jest styl naszego życia, nasze upodobania, sposób odżywiania. Wszystko to składa się i oddziałuje na nasz stan zdrowia psychicznego i fizycznego (na to jak wyglądamy i jak się czujemy). Nasze ciało jest bardzo inteligentne i ma zdolność samouzdrawiania i regeneracji, trzeba mu jedynie dostarczyć odpowiednią porcję spokoju, odpoczynku, snu, ruchu i odpowiedniego pożywienia. Większość ludzi chce długo żyć, ale nie chce im się robić jakiegokolwiek wysiłku, aby w zdrowiu się zestarzeć. Niestety, ale pewien wysiłek jest konieczny, abyśmy mogli cieszyć się godną starością (bez chorób), aby nikt nie musiał przy nas chodzić i się nami stale opiekować.

Ciało ludzkie to wielka tajemnica swego Stwórcy – nie jest jeszcze do końca zbadane i tak naprawdę nie znamy jego wszystkich funkcji i procesów, jakie w nim przebiegają. Zarówno ciało kobiety, jak i mężczyzny posiada w sobie energię męską, jak i żeńską. Między innymi od tych energii zależą nasze zachowania, reakcje, emocje, czyny. Najidealniej jest wtedy, kiedy te energie są zbalansowane.

Z epoki na epokę zaczęto zwracać szczególną uwagę na ciało ludzkie, na jego kształt, proporcje. Ludzie tak naprawdę nie akceptują najpierw swojego ciała (jego wyglądu), a następnie poprzez to nie akceptują samych siebie. W obecnych czasach słyszymy hasła typu: „Zaakceptuj samego siebie takim, jakim jesteś”, a na zewnątrz (telewizja, reklamy, moda) narzucają nam modele idealnego, pięknego ciała, gdzie nie zawsze odpowiada ono naszemu wyglądowi i często tu zaczyna się problem z brakiem akceptacji samego siebie. W obecnych czasach kliniki plastyczne powyrastały jak grzyby po deszczu, ponieważ zapotrzebowanie bardzo wzrosło na tego typu usługi, gdyż obecnie żyjemy w epoce kultu ciała. Skierowanie naszej uwagi w tym kierunku było celowe, abyśmy oddalili się od samych siebie, od swojej prawdziwej Istoty i skoncentrowali się na zewnętrznym wyglądzie, a nie na własnym wnętrzu.

Wartość samego siebie podnosimy poprzez zmianę pewnych części ciała. Dlaczego tak się dzieje? Obecnie jest duży nacisk społeczny, aby wyglądać pięknie (niczym model), aby być wysportowanym, szczupłym, mieć dobrą sylwetkę, idealny makijaż, fryzurę. Młode dziewczyny i chłopcy chcą wyglądać „perfekcyjnie”, co często doprowadza do tragedii, bo głodzą się, aby uzyskać „idealną” sylwetkę. Wydaje się masę pieniędzy na wszystko to, co związane jest z ciałem i jego wyglądem – to wielki biznes. Nie mam nic przeciwko dbaniu o siebie, uprawianiu sportu, czy odpowiednim żywieniu. Ważne jest to, abyśmy nie tworzyli kultu ciała (niczym bożek do uwielbiania), gdyż to jedynie pojazd, w którym dusza porusza się przez życie, to naczynie dla naszej Duszy i Ducha. 

W obecnym świecie ludzie mocniej koncentrują się na swoim ciele niż na własnej duszy – jest to swego rodzaju niepokojące. Nagminnie oceniają innych na podstawie ich (nieperfekcyjnego) wyglądu ignorując ich wnętrze. Społeczeństwo narzuca nam normy (wzorce myślenia), które prowadzą do nadmiernego oceniania (krytykowania) innych, jak i siebie. Na podstawie tego, jak ludzie wyglądają, przyklejane są im różnego rodzaju etykietki typu: dobry – zły, ładny – brzydki, mądry – głupi, pewny siebie – niezdarny itp. Jedni czują wielkie zadowolenie z posiadanego ciała, a inni popadają w paranoję i próbują zmienić w nim to, co im się nie podoba.

Jeśli narzuca się ludziom wzorce „idealnego człowieka”, pokazuje się im, jak należy się „właściwie” poruszać, uśmiechać, zachowywać, wtedy takie osoby zatracają wolność ciała i duszy. Są oprawione w ramy narzucone z zewnątrz… tracą swobodę i naturalność bycia sobą. Zakładają maski, bo tego się od nich wymaga, a część sama tego chce, po to, aby być atrakcyjnym, aby dostać dobrą pracę, rozpocząć karierę jako piosenkarz, model, aktor. Jeśli oglądamy zdjęcia znanych, słynnych osób z młodych lat, to często mamy trudności, aby ich rozpoznać. Prawie wszyscy przeszli korektę swojego naturalnego wyglądu. Zostali „upiększeni” dla kariery, sukcesu, sławy.

W naszym ciele są zapisane wszystkie nasze poprzednie żywoty, aż po dzień dzisiejszy. Jesteśmy żywym zapisem życia, jedyną swego rodzaju indywidualną biblioteką. W nas jest cała wiedza o nas samych. Każdego dnia nasze ciało wysyła nam sygnały, które informują nas o jego stanie, oraz o stanie naszej duszy / energetyki – często są one emocjami, lub pewnymi bólami, z którymi musimy sobie jakoś poradzić.

Brak akceptacji środowiska, w którym się żyje, usilne naciski innych osób, czy obelgi z różnych stron zmuszają często kobietę do podjęcia decyzji o diecie odchudzającej lub operacji. Wiele osób godzinami „torturuje” swoje ciało na siłowni, aby mieć odpowiedni wygląd, wypróbowuje się liczne diety, aby mieć „odpowiednią” wagę (niestety po czasie na ogół ma to odwrotny skutek – efekt jojo). Często jest tak, że ludzie uzależniają się od operacji plastycznych, diet, a nawet stosowane jest głodzenie (szczególnie czynią to młode dziewczęta), co w ostatecznym rozrachunku prowadzi do pogorszenia wyglądu względem tego, jaki był początkowo posiadany. Także stan psychiczny takich osób się pogarsza. Czy nikt nie zdaje sobie sprawy, że jest to niszczenie samego siebie? Dlaczego pozwalamy innym rządzić naszym ciałem, ubliżać mu, osądzać każdego dnia nasz wygląd… dlaczego pozwalamy na tak bolesną ingerencję w naszą przestrzeń, na bezczeszczenie naszej świątyni, którą jest nasze ciało?

Przytoczę kilka cytatów z książki „Biegnąca z Wilkami”:

„Patologizowanie każdej odmienności w kobiecym ciele ma źródło w głębokich uprzedzeniach popieranych cicho przez wielu teoretyków psychologii z Freundem na czele. W książce o swoim ojcu Zygmuncie, Maria Freund opowiadała jak cała rodzina ośmieszała i niechętnie odnosiła się do ludzi otyłych (…)

Dość powiedzieć, że różni praktykujący psycholodzy wciąż szerzą te uprzedzenia wobec naturalnej urody ciała, co skłania kobiety do nieustannego dbania o linię (…) Lęki związany z wyglądem pozbawiają kobietę udziału w twórczym życiu, nie dopuszczając do samorealizacji i odwracają jej uwagę od rzeczywistych problemów (…)

Agitowanie kobiety do podejmowania różnych zabiegów upiększających uderzająco przypomina sposób, w jaki traktuje się naszą planetę – kroimy ją, palimy, odzieramy z naturalnych warstw, obnażamy do kości. Okaleczanie na psychice i ciele kobiet mają swoje odpowiedniki w kulturze i w samej przyrodzie (…) W tym świecie nie dziwi, że w naszej kulturze, w której naturalną fizyczną urodę ciała kobiety poddaje się okrutnym zabiegom, analogicznym manipulacjom poddaje się krajobraz i przyrodę, a także całe społeczeństwa, by dostosować je do obowiązujących mód (…)

Kobieta nie może poprawić stanu świadomości społeczeństwa mówiąc po prostu: „Zmień się”. Może jednak zmienić swój stosunek do siebie nie przyjmując obraźliwych projekcji. Dokona tego akceptując na powrót swoje ciało (…)

Naturalnych procesów w ciele nie można zatrzymać. Nie będziemy wyglądać wiecznie młodo, dobrze byłoby sobie to mocniej uświadomić i to zaakceptować… pomijając fakt, że niekiedy ciało wygląda dobrze (pomimo dojrzałego wieku), lecz dusza cierpi (z powodu licznych eksperymentów na swoim ciele, które koniec końców nie dały człowiekowi wewnętrznego zadowolenia). Co tobie po „pięknej fasadzie”, kiedy wewnątrz wszystko się wali i próchnieje, ulega wczesnemu rozkładowi, degeneracji… i to pomimo zażywania suplementów, witamin i innych specyfików, które niby mają przedłużyć nam młodość. Dlaczego wielu traktuje własne ciało niczym niewolnika? Co prawda troszczy się o nie, lecz w zamian żąda, aby spełniało życzenia i kaprysy własne i innych.

W naszym wnętrzu jest wiele konfliktów, więc jak nasza Dusza może czuć się w nim dobrze? To właśnie poprzez nasze ciało dusza odczuwa, a co my mamy jej do zaoferowania? Kolejną operacje nieupiększającą, skrajną dietę, godziny na siłowniach? Narzucamy swojemu ciału swoje „zachcianki” (pragnienia swego egoistycznego umysłu). Może wreszcie zaczęlibyśmy wsłuchiwać się w głos swojej duszy oraz w sygnały wysyłane przez nasze ciało, aby dowiedzieć się czego chcą?

Jeżeli chcesz, aby Twoje życie przestało być chaotyczne, zachęcam Cię, abyś zrobił w swoim wnętrzu porządek – dzięki temu przejdziesz metamorfozę (Twoi znajomi szybko to zauważą). Nabierzesz lekkości bycia, ponieważ będziesz lżejszy wewnętrznie – nie będziesz miał tylu blokad, jakie miałeś wcześniej, to był ciężar, który tylko utrudniał ci swobodne przemieszczanie się przez życie. Wsłuchując się w swoje wnętrze, będziesz wiedział, czego chce twoja dusza oraz twoje ciało. Akceptacja i miłość do swego ciała i siebie samego da Ci więcej radości i uśmiechu na twarzy. Pielęgnuj swoje Światło Wewnętrzne, gdyż Twoje światło to ty. Pamiętaj, że naturalne piękno jest tym prawdziwym pięknem, więc emanuj nim każdego dnia, rozświetlaj swoją światłością wszystko dookoła. Nasze ciało jest trampoliną do doświadczania i duchowych odczuć / doznań. To, co napisałam o kobiecym ciele, dotyczy się również ciała męskiego, gdyż wielu mężczyzn korzysta z zabiegów chirurgicznych i „znęca się” nad swym ciałem, aby przypodobać się innym, niekiedy robią to dla kariery w show-biznesie… aby uzyskać lepszą pozycję zawodową / społeczną. Większość kobiet, jak i mężczyzn zatraciło kontakt z samym sobą, ze swoją duszą, ze swoim ciałem wykorzystując go na różne sposoby.

Jeszcze raz przytoczę słowa psychoanalityczki, która jest kolekcjonerką i badaczką legend tradycji latynoskiej, poetki Clarissy Pinkola Estés, która w swojej książce „Biegnąca z Wilkami” napisała:

„Bez ciała nie byłoby wrażeń, przekraczania progów, nie byłoby uczucia uniesienia, wysokości, nieważkości. Wszystko to przychodzi z ciała. Ciało jest jak wyrzutnia rakietowa. Z jej kapsuły dusza wygląda przez okno na tajemnicze gwieździste niebo i jest olśniona”

A na zakończenie polecam przeczytać dłuższy fragment z rozdziału 7 pt. „Radość ciała: fizyczna spontaniczność” gdzie jest napisane:

“Do głębi porusza mnie widok bawiących się wilków, kiedy w biegu zderzają się ciałami; stare wilki inaczej, młode wilki inaczej, wilki chude i tłuste, długonogie, te ze spuszczonymi ogonami i oklapniętymi uszami i te, których złamane kończyny pozrastały się krzywo. Każdy ma inną budowę, każdy ma swoją siłę i własną szczególną urodę. Żyją i bawią się w zgodzie z naturą. Nie usiłują być tym, czym nie są.
Kiedyś na północy obserwowałam wilczycę o trzech nogach; tylko ona potrafiła się przecisnąć przez skalną szczelinę do miejsca, w którym rosły dzikie jagody. Pamiętam widok szarej wilczycy składającej się do skoku; śmignęła błyskawicznie, zostawiając w powietrzu srebrzystą smugę. Inna delikatna młoda matka jeszcze z obrzmiałym brzuchem, z gracją tancerki przemykała po leśnym mchu.
Pomimo ich szlachetnej urody i siły o wilkach najczęściej mówi się, że są zbyt żarłoczne, nienasycone, wyrachowane, bestialskie. Podobnie jak o wilkach, często mówi się o kobietach tak, jakby można było u nich zaakceptować tylko konkretny temperament, tylko pewien ograniczony apetyt na życie. Co więcej, zbyt często nadaje się wymiar moralny wyglądowi zewnętrznemu, przypisując kobiecie dobro lub zło, zależnie od tego, czy jej wymiary, wzrost, sylwetka i sposób poruszania się są zgodne z jedynym obowiązującym ideałem. Kiedy kobietom wskazuje się pojedynczy wzorzec piękna, do którego mają dostosować swoje nastroje, sposób zachowania i sylwetkę, ich dusza i ciało zostają uwięzione, tracą swobodę.
Dla psychiki kierującej się instynktem, ciało stanowi ośrodek czuciowy odbierający wszelkie wrażenia związane z istnieniem (…)
Dla wyobraźnie ciało jest potężnym wehikułem, duchem żyjącym razem z nami modlitwą życia; rządzi się własnymi prawami. (…)
Ciało jest żywym zapisem życia, które zostało nam dane i odebrane, życia na jakie mamy nadzieję, życia, wracającego do zdrowia. Jego największą wartością jest zdolność do natychmiastowej reakcji, głębokiego odczuwania doznań, przeczuwania.
Ciało przemawia wieloma językami. Przemawia kolorem i temperaturą, rumieńcem rozpoznania, blaskiem miłości, popiołami bólu, żarem podniecenia, chłodem obojętności. Przemawia nieustannym, niedostrzegalnym tańcem, czasem kołysaniem, czasem pląsaniem, czasem drżeniem. Każde radosne drżenie serca, każdy upadek ducha, depresja, budząca się nadzieja znaczą się na ciele.
Całe ciało, kości, stawy, nawet mały palec przechowują pamięć. W każdej komórce w postaci obrazów i wrażeń zamknięty jest zapis naszych doświadczeń. (…)
Odmawianie ciału tych wspaniałych właściwości i urody to odrywanie go od przyrodzonego mu ducha, przyrodzonej formy, pozbawianie prawa do radosnych uniesień. Uznając je za brzydkie i godne odrzucenia tylko dla tego, że jego uroda nie mieści się w obowiązujących kanonach, niszczymy naturalną radość pochodzącą od dzikiej pierwotnej natury. (…) Nie znaczy to, że należy odrzucić wszystkie rzeczy i ludzi, którzy w danej kulturze są uznawani za pięknych, trzeba jednak umieć dostrzegać wszelkie istniejące rodzaje piękna, formy i funkcji.”

Artykuł powstał między innymi na podstawie książek:
– „Wenn die Organe sprechen können” – Olaf Koob
– „Biegnąca z wilkami” – Clarissa Pinkola Estés


Meggi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *