Książki, które polecam: „Bądź sobą. Wylecz swoje 5 ran” (Lise Bourbeau)

Dzisiaj chcę przedstawić książkę (która jest dla mnie bardzo wartościowa) Duchowej Nauczycielki Lise Bourbeau pt. „Bądź sobą. Wylecz swoje 5 ran”. Jest to bardzo dobry poradnik w którym autorka opisuje, jak każdy z nas może uwolnić się od głębokich ran własnej duszy. Przedstawiła w niej mechanizmy, które są uruchamiane przez każdą z tych pięciu ran. Zrozumienie tych mechanizmów jest dla każdego szansą, aby odzyskać własne życie i osiągnąć wewnętrzny spokój i radość, czego konsekwencją jest poznanie siebie samego. Osobiście wiem, że bez poznania samej siebie / miłości własnej nie byłabym w stanie usunąć swoich ran.

W jaki sposób możemy sobie pomóc? Zawsze starajmy się słuchać swojej intuicji, głosu swojej duszy. Ona stara się skierować nas w kierunku osób, sytuacji, które są nam potrzebne, abyśmy mogli się rozwijać zgodnie z naszymi zamierzeniami / planami na obecne życie. Innym sposobem jest obserwacja swoich emocji (szczególnie tych powtarzających się) swego ciała fizycznego, które manifestuje na zewnątrz, sygnały duszy.

Rodząc się tu na ziemi, koncentrujemy się na potrzebach swojej duszy, która chce, abyśmy zaakceptowali w sobie wszystkie nasze wady, zalety, słabości, swoją osobowość i pragnienia, abyśmy pokochali siebie takimi, jakimi jesteśmy. Podczas życia stwierdzamy, że oczekiwania naszej duszy nie są zgodne z tym, co oczekują od nas nasi rodzice, dziadkowie, opiekunowie czy inni ludzie z naszego otoczenia.

To, co dla małych dzieci jest naturalne i instynktowne niestety nie wszystkim się podoba i nie zawsze takie zachowania dzieci są akceptowalne czy to np.: przez jego rodziców, czy osoby dorosłe, które są w jego pobliżu. Brak akceptacji u dziecka (ów zachowania) może spowodować u niego wewnętrzny ból, który przełoży się na długotrwałą histerię. W wieku nastoletnim często dochodzi do okresu sprzeciwów, braku akceptacji, buntu, lecz po jakimś czasie poddajemy się i zaczynamy tworzyć sobie nową osobowość. Zaczyna się zakładanie masek, aby stać się takimi, jakimi chcą widzieć nas rodzice / dorośli. Niestety, gdy przez dłuższy czas decydujemy się pozostać na tym etapie (zakładania odpowiednich masek, odgrywania roli), powoduje to narastanie w nas naszego niezadowolenia, gniewu, złości i wewnętrznego rozdarcia, co w konsekwencji wcześniej czy później doprowadza nas do kryzysu zarówno mentalnego, jak i emocjonalnego.

Jesteśmy przepełnieni przekonaniami / wzorcami dotyczącymi tego, jakimi powinniśmy być, zamiast być kimś, kim w głębi siebie naprawdę jesteśmy (celem naszej duszy jest, abyśmy byli swoją „oryginalną wersją” samych siebie / „pierwotną matrycą” bez naleciałości z zewnątrz). Te przekonania to nic innego jak nasze myśli o nas samych, jak również wyobrażenia innych na nasz własny temat, które braliśmy za swoje i się z nimi identyfikowaliśmy. Wielokrotnie podejmowałam bezskuteczne próby zmienienia pewnych sytuacji w swoim życiu, lecz po wielu nieudanych próbach poddawałam się i akceptowałam je i to pomimo faktu, że nie byłam z tego zadowolona. Moja postawa powodowała we mnie frustrację i niską samoocenę (że nie potrafię się temu przeciwstawić). Zastanawiałam się, dlaczego nie jestem w stanie zmienić pewnych sytuacji i to pomimo wielu prób z mojej strony… dlaczego ostatecznie i tak się poddawałam i akceptowałam coś, co mi nie pasowało. Pytałam sama siebie, jak mam do tego podejść inaczej, aby w końcu się udało coś w moim życiu zmienić (w sposób, który by mi odpowiadał)?

Dzisiaj wiem, że nie mogłam zmienić skutecznie pewnych sytuacji, ponieważ nie wspierałam konsekwentnie samej siebie, ignorowałam subtelne odczucie, które dochodziło do mnie z mego wnętrza, po prostu nie słuchałam swojej intuicji… i z tego powodu moje życie po pewnym czasie zaczęło się walić i to na wielu płaszczyznach jednocześnie. Słyszałam w sobie pytanie: „Co dalej chcesz z tym zrobić, jak długo chcesz to jeszcze ciągnąć, czy w końcu nie chcesz robić tego, co czujesz w swoim sercu od tak dawna?”. Moje impulsy przychodziły do mnie podczas medytacji, w momentach głębokiego wyciszenia. Moja kochana duszyczka popychała mnie do działania, gdyż chciała żyć własnymi (na tamten czas stłumionymi) pragnieniami, doświadczyć czegoś innego niż ciągłe powtórki i te same reakcje swojej osobowości. Napierała na wszystkie możliwe sposoby, bym zmieniła moje dotychczasowe fałszywe przekonania i wierzenia o samej sobie. Dość szybko zaczęłam pracować nad sobą – wzmocniłam swoją wiarę w siebie, podniosłam swoją wartość w swoich oczach, wspierałam siebie w swoich decyzjach oraz pracowałam nad miłością i akceptacją swojej osoby. Starałam się być w tym konsekwentna.

Początki były dość trudne, ale z czasem poznawałam ukryte, trudno zauważalne mechanizmy, wzorce jak i przyczyny moich zachowań / reakcji na daną sytuację. Trzeba mi było dużo cierpliwości, bycia konsekwentną, abym skończyła z tym sabotażem własnej osoby. To była moja droga samopoznania, samoobserwacji i odkrywania siebie na nowo, krok po kroczku. Zdejmowałam maski, których używałam na co dzień w życiu. W powyższej książce odnalazłam wiele cennych informacji. Ów pozycja potwierdziła mi, jak duży wpływ na nas ma nasze dzieciństwo (gdzie aktywują się nasze rany emocjonalne), dlatego dusza wybiera takich, a nie innych rodziców, jak i środowisko, w którym się rodzi i dorasta, aby mogła przerobić pewne tematy związane ze swoimi poprzednimi wcieleniami.

PIĘĆ RAN DUSZY ORAZ MASKI EGO

Pierwsza rana to rana odrzucenia

Jest to jedna z najgłębszych ran, jakie pozostają w człowieku. Uaktywnia się ona z chwilą poczęcia do pierwszego roku życia dziecka, które poczuło się odrzucone przez rodzica tej samej płci. Skutkiem tego jest brak wiary w siebie. Dziecko nie wierzy w swoje prawo do istnienia.

Jak reaguje na to nasze ego? Ego zakłada różnego rodzaju maski. Robi to za każdym razem, gdy rana zostaje aktywowana. Nasze ego / umysł za wszelką cenę stara się unikać nieprzyjemnych sytuacji życiowych np. bólu, dlatego wykorzystuje każdą chwilę, aby uchwycić nasze myśli, słowa i czyny dla samego siebie i aby w odpowiednim momencie założyć pasującą maskę. Zakładając maskę, stosuje taki manewr / sztuczkę, ażeby przekonać nas, że nie mamy rany. Ma nadzieję, że takie jej działania spowodują zniknięcie rany i że nie będziemy jej czuli. Każdorazowe zakładanie maski, daje nam odczucie, że coś przed sobą ukrywamy, że nie jesteśmy sobą. Odczuwamy poczucie opuszczenia i zdradzenia samego siebie (gdyż nie spełniamy potrzeb swojej duszy, nie reagujemy na jej impulsy).

W przypadku rany odrzucenia są to maski wycofanego, przejawiające się poprzez:

  • Ocenianie siebie jako osobę bez znaczenia.
  • Niezadowolenie z tego kim się jest.
  • Uważanie się za odmieńca w swojej rodzinie.
  • Brak szacunku do siebie samego.
  • Bronienie się za pomocą odmowy.
  • Nieprzywiązywanie wagi do spraw materialnych, na korzyść świata intelektu.
  • Bogatą wyobraźnię.
  • Uciekanie w alkohol, narkotyki, nagłe wyjazdy czy gry wirtualne.
  • Małomówność, wycofanie, izolację prowadzącą do samotności.
  • Zakotwiczenie w materialnym świecie poprzez poczucie bycia ciągle zajętym.
  • Perfekcjonizm.
  • Lęk: panika.

Druga rana, to rana porzucenia

Uaktywnienie jej następuje pomiędzy pierwszym a trzecim rokiem życia (w relacji z rodzicem odmiennej płci) w skutek braku wsparcia rodzica na płaszczyźnie uczuciowej (braku troskliwej uwagi).

Reakcja ego: zakładanie maski zależnego, przejawiające się poprzez:

  • Problemy z samodzielnym funkcjonowaniem i strach przed samotnością.
  • Cierpienie z powodu smutku, nie znając jego przyczyny.
  • Płacz w samotności (czasem przez długie godziny).
  • Rozwijanie postawy ofiary – wierzenie w pech, powodowanie dramatów / kłótni, niekończące mówienie o swoich chorobach, po to by wzbudzić litość u innych.
  • Zlewanie się z innymi poprzez wchodzenie w ich emocje i cierpienie by ściągnąć na siebie uwagę.
  • Zachowanie celebryckie, czyli ciągłe mówienie o sobie.
  • Problemy z samodzielnym podejmowaniem decyzji i działaniem.
  • Czepianie się innych.
  • Niesłuchanie cudzych porad.
  • Zmienne nastroje.
  • Problemy z zakańczaniem toksycznych relacji.
  • Zapadanie się w sobie jak małe przestraszone dziecko w obecności osoby zagniewanej lub agresywnej.
  • Lęk: samotność.

Trzecia rana to rana upokorzenia

Uaktywnienie jej następuje pomiędzy pierwszym, a trzecim rokiem życia (TAK SAMO JAK PRZY 2 RANIE?) w relacji z rodzicem, który ganił każdy rodzaj przyjemności fizycznej / zmysłowej powodując w ten sposób u dziecka poczucie wstydu.

Reakcja ego: zakładanie maski masochisty przejawiające się poprzez:

  • Wrażenie bycia ciągle obserwowanym i osądzanym.
  • Robienie wszystkiego by być godnym w oczach Boga lub tych, których kocha.
  • Służenie wszystkim, których kocha.
  • Powściągliwość w słowach.
  • Tendencja do usprawiedliwiania innych osób.
  • Niechęć do przyznawania się do swojej zmysłowości.
  • Tłumienie swoich popędów seksualnych.
  • Strach przed karą za zbytnią radość życia.
  • Stawianie potrzeb innych nad swoje własne.
  • Często czuje się niechlujny, ubrudzony lub niegodny.
  • Kompensuje sobie różne potrzeby za pomocą jedzenia, łatwo tyje.
  • Ma talent do rozśmieszania innych, ale często poprzez kpienie czy upokarzanie siebie.
  • Lęk: wolność.

Czwarta rana to rana zdrady

Uaktywnia się ona pomiędzy drugim, a czwartym rokiem życia w relacji z rodzicem odmiennej płci z powodu nie adekwatnej do oczekiwań dziecka uwagi rodzica. A także utraty zaufania do rodzica z powodu niedotrzymanych obietnic, kłamstw czy objawów słabości.

Reakcja ego: zakładanie maski kontrolującego poprzez:

  • Narzucanie swojej woli i punktu widzenia innym.
  • Brak kontaktu z własną wrażliwością.
  • Demonstrowanie własnej siły.
  • Ciągła potrzeba doskonalenia się.
  • Zabieganie o honory, tytuły, potrzeba bycia wyjątkowym i ważnym.
  • Przywiązanie wagi do własnej reputacji.
  • Brak tolerancji wobec kłamstw innych osób, ale kłamanie samemu.
  • Wysokie oczekiwania wobec innych.
  • Stosowanie rygoru, manipulacji i kontroli.
  • Posiadanie silnej potrzeby planowania wszystkiego i brak elastyczności w stosunku do nieprzewidzianych sytuacji.
  • Brak zaufania do płci przeciwnej.
  • Problemy z otwieraniem się i zwierzaniem się innym osobom.
  • Zbyt szybkie wyciąganie wniosków.
  • Szybkie rozumowanie i działanie.
  • Skłonność do obrażalstwa, nagłe kończenie relacji i odcinanie kontaktu.
  • Brak tolerancji i niecierpliwość.
  • Lęk: dysocjacja, oddzielenie i zaprzeczenie. 

Piąta rana to rana niesprawiedliwości

Uaktywnia się ona pomiędzy czwartym a szóstym rokiem życia w relacji z rodzicem tej samej płci u dzieci, które doświadczyły oschłości rodzica.

Reakcja ego: zakładanie maski surowego przejawiające się poprzez:

  • Pokazywanie swojej żywotności pomimo zmęczenia.
  • Trudności z przyznawaniem się do przeżywania problemów.
  • Nieustanny optymizm.
  • Kontrolowanie siebie, aby ciągle być doskonałym.
  • Strach przed utratą kontroli.
  • Nieświadomość własnej niesprawiedliwości wobec innych.
  • Problemy z okazywaniem uczuć.
  • Problemy ze stworzeniem satysfakcjonującej relacji intymnej.
  • Bardzo duże wymagania wobec swojego ciała wyrażające się np. nieprzyznawaniem się do choroby.
  • Duża akceptacja bólu i zimna.
  • Autosabotaż.
  • Skłonność do krytykowania innych i siebie.
  • Przedkładanie umiejętności nad uczucia.
  • Lęk: chłód.

Jak dochodzi do aktywacji ran? 

Każdego dnia przechodzisz od jednej rany do drugiej w zależności od okoliczności i osób w Twoim otoczeniu.

  • Ranę może aktywować postawa lub zachowanie jakiegoś człowieka wobec Ciebie.
  • Może ją spowodować Twoja postawa wobec kogoś innego.
  • Możesz ją także aktywować sama swoją postawą wobec siebie samej.

W jaki sposób możemy uzdrowić swoje rany?

Bardzo ważnym krokiem jest uświadomienie sobie istnienie danej rany i ją zaakceptować (potrzebna jest nasza akceptacja, aby nastąpiło uleczanie). Należy obserwować swoją ranę, nie pozwolić dominować masce ego. Akceptować i uświadomić sobie myśl, że strach (którym kieruje się Twoje ego) wpływa na Twój odbiór rzeczywistości i reakcje w danej sytuacji. Obserwuj swój ból i pozwól sobie być tylko człowiekiem. Pozwól, aby ból wypłyną z ciebie, nie wypieraj go, zauważ, że istnieje.

Jak to zrobić?

Jeśli posiadasz ranę:

  • odrzucenia, czuj się dobrze w swojej skórze, po mimo tego, że ktoś zapomina o Twoim istnieniu,
  • porzucenia, czuj się dobrze, po mimo że jesteś sama i nie szukaj czyjejś uwagi,
  • upokorzenia, proś bez poczucia, że komuś przeszkadzasz, sprawdzaj swoje potrzeby zanim zobowiążesz się wobec innych,
  • zdrady, czuj się dumna ze swoich osiągnięć, pomimo, że nikt inny tego nie docenia. Nie przywiązuj się do rezultatów i nie pragnij być w centrum zainteresowania,
  • niesprawiedliwości, pozwól sobie na bycie mniej perfekcyjną, pozwól sobie na wrażliwość, złość bez poczucia winy i obawami przed osądem innych.

By rozpoznać własną ranę ważne jest, aby pamiętać (być tego świadomym), że nie akceptujemy u innych tego, czego nie chcemy zobaczyć w samym sobie. Takie zachowanie jest skutkiem naszego strachu przed zmianą. Wolimy i próbujemy na wszystkie sposoby zmieniać ludzi dookoła nas. Musimy zrozumieć i sobie uświadomić, że nikt w naszym życiu nie jest po to, by spełniać nasze oczekiwania, pochodzą one z braku miłości do samego siebie.

Jeśli uświadomimy sobie powyższe mechanizmy, to będzie nam łatwiej wybaczyć osobom, które przyczyniły się do aktywowania tej ranę w nas, powiąż ją ze swoim rodzicem i wybacz mu, jak również wybacz sam sobie, za to, że tą ranę masz.

„Przebaczenie nie wymaga od nas, abyśmy przymknęli na coś oczy, a raczej abyśmy je tak naprawdę otworzyli” – Richard Paul Evans

„(…) Przebaczać wcale nie znaczy godzić się na wszystko” – Paulo Coelho

Artykuł powstał na podstawie książki Lisy Bourbeau „Bądź sobą wylecz swoje 5 ran”.


Meggi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *