Czym jest „Trójkąt dramatyczny Karpmana”?

„Życie jest komedią dla tych, którzy myślą
i tragedią dla tych, którzy czują.”
(Horacy Walpole)

Dr Stephen Karpman w przystępny sposób pokazuje jakie zagrożenia mogą pojawić się w naszym życiu, jeśli będziemy je budowali na „Trójkącie Dramatycznym”, w którym możemy odgrywać następujące role: Ofiara (bezradna, bezsilna), Zbawca / Ratownik (ratuje, pomaga), Prześladowca / Kat (obwinia, rozlicza, poniża).

Ludzie w swoim życiu obierają różne role, nie koniecznie muszą być tego świadomi. Niektórzy mają jedną ulubioną rolę, inni zmieniają je w zależności od sytuacji, jaka pojawia się w ich życiu. Często pozostajemy w jednej i tej samej roli, gdyż zostaje ona nam w pewien sposób narzucona odgórnie np. przez rodzinę, czy środowisko, w którym się znajdujemy. Tak naprawdę rzadko kiedy jesteśmy świadomi, że odgrywamy jakąś rolę. Nasze destrukcyjne wzorce pojawiają się w naszych związkach partnerskich, w rodzinie, w pracy.

Zaobserwowałam, że czasami w moim wnętrzu odbywa się dialog pomiędzy częściami mojej osobowości, które są ze sobą skłócone (jedna atakuje, a druga się broni). Zauważmy, jaką wspólną cechę mają te wszystkie role – są one skierowane na zewnątrz, posiadają potrzebę uwagi i uznania oraz są do pewnego stopnia kontrolowane przez strach.

A Ty kim jesteś? Czy jesteś Ofiarą, Wybawicielem, a może Katem? W której z tych ról najlepiej się odnajdujesz? A może przeskakujesz pomiędzy tymi trzema rolami? Poniżej przedstawiam jakimi cechami charakteryzują się poszczególne role.

OFIARA

Osoba, która weszła w rolę Ofiary nie radzi sobie z pokonywaniem przeszkód / przeciwności losu, które się na jej drodze pojawiają (często czuje się bezradna / bezsilna). Ofiarą możemy stać się w domu rodzinnym, pracy, czy szkole. Niekiedy stajemy się Ofiarą, ponieważ nie umiemy się sprzeciwić szefowi, który wymusza na nas pozostawanie po godzinach (jeżeli zdarzy się to raz, czy dwa, nie ma tragedii, lecz gdy staje się to normą, to ewidentnie jesteśmy wykorzystywani – również warto podkreślić, że dużą rolę w naszej uległej postawie odgrywa strach przed zwolnieniem z pracy) – innym razem koledzy zrzucają na nas swoje obowiązki, bo wiedzą, że nie mamy wystarczająco dużo wewnętrznej siły, aby się im przeciwstawić. Najczęściej rolę Ofiary przyjmują samotne kobiety, które nie mają własnej rodziny. Bardzo często wpadają takie osoby w wir narzekania i obwiniania całego świata za swój los. Takie osoby są pogrążone w bólu / cierpieniu i nie dostrzegają tego, że poprzez własną postawę jedynie pogłębiają swój problem.

Jak to w życiu bywa jest i druga strona medalu. Są i tacy, którzy widzą wiele zalet w byciu Ofiarą i chętnie sami w nią „wskakują”. Owe osoby często wykorzystują swoją pozycję bycia Ofiarą do manipulowania innymi ludźmi – robią to świadomie dla własnego wygodnictwa, gdyż wiedzą, że zaraz pojawi się ktoś, kto będzie im pomagać na wszelkie możliwe sposoby, w tym finansowo. Ofiary często i świadomie wciągają do swoich gierek ludzi z najbliższego otoczenia. Nadmiernie wyolbrzymiają problem, aby została udzielona im pomoc. Często taka osoba zrzuca winę na inne osoby, aby usprawiedliwić swoje lenistwo / negatywne cechy charakteru. Taka osoba nie ma skrupułów, aby powodować u innych poczucie winy.

Większość Ofiar nie zdaje sobie sprawy, że życie to wyzwanie, któremu trzeba stawić czoła – jeżeli człowiek będzie przed nim uciekał, nigdy się nie wzmocni, ani nie wzbogaci o życiową mądrość… natomiast jeżeli człowiek przeżyje w swoim życiu zbyt dużą ilość traum, może doznać załamania nerwowego i nie dostrzegać możliwości wyjścia z sytuacji, w której się znalazł. Będzie czuł, że życie go przygniata, że Bóg go karze, że wszystko sprzeciwia się przeciwko niemu… mogą w takim człowieku pojawić się myśli samobójcze. Taka osoba potrzebuje wsparcia (terapii / rozmowy), aby ponownie powrócić do życia.

Od dziecka uczy się nas, aby pomagać innym, lecz jako dorosły nie zawsze jesteśmy w stanie odróżnić, kto jest faktyczną Ofiarą, a kto jedynie nią z siebie celowo robi dla własnych korzyści. Uruchamia się w nas program „Ratownik / Wybawiciel”, aby ratować taką osobę, lecz jeżeli taka osoba jedynie udaje Ofiarę, to najlepszym rozwiązaniem jest zignorowanie jej i niepozwolenie jej na rozwinięcie „akcji”. Ofiara nie powinna pielęgnować w sobie negatywnych myśli / nawyków, że nie podoła, że do niczego się nie nadaje, że jej życie to pasmo nieszczęść itd. Człowiek jest wielkim kreatorem i warto, aby taka osoba sobie to uświadomiła.

Pamiętajmy, że niekiedy Ofiara podjęła w życiu niewłaściwe decyzje, które ją mocno przytłoczyły. Są również Ofiary, które zostały przez kogoś wykorzystane z powodu swojej niewiedzy, czy naiwności. Niekiedy taka osoba mogła zostać namówiona na wzięcie kredytu lub kupienie czy sprzedanie czegoś w niekorzystnej dla niej cenie… dlatego wpierw musimy zobaczyć, jaki Ofiara ma problem i z czym się mierzy, abyśmy jej zbyt szybko niewłaściwie nie ocenili.

 „Ty, jak nikt we Wszechświecie, zasługujesz na swoją miłość.”
(Budda)

RATOWNIK / WYBAWCA

Jeżeli Ofiara jest przeciążona i nie daje sobie rady z własnym życiem prosi innych o pomoc (niekiedy wyraża to głośnym narzekaniem). Gdy osoba grająca rolę Ratownika / Wybawcę usłyszy tego typu wołanie od razu przybywa (niekiedy robi to nieproszona, jeżeli uzna, że sytuacja tego wymaga). Wybawca będzie chciał sprawdzić się w swojej roli rozstrzygając spory i dbając o dobre samopoczucie bliźnich. Nie dzieje się to jednak zbyt autentycznie, bo ratownik ma też własne potrzeby (nie koniecznie musi być ich świadomy), które poprzez odgrywaną rolę stara się zaspokoić. Często też pomaga „za bardzo”, co w konsekwencji sprawia, że Ofiara staje się jeszcze bardziej bezradna, niż uprzednio była.

Wybawca chce sprawić, aby Ofiara poczuła się lepiej, więc wspiera ją na wszystkie możliwe sposoby np.: matka próbuje odciążyć córkę, której urodziło się dziecko, ponieważ ma naturalną potrzebę bycia potrzebną i zauważoną. Wczuwa się tak w rolę, że nie zauważa, że przejmuje rolę córki. Za jakiś czas zaczyna być tym zmęczona, rozdrażniona, pojawiają się u niej pierwsze dolegliwości ciała fizycznego… skarży się, że nie ma czasu dla siebie, aby spotkać się z koleżankami i zaczyna to wymawiać córce, że ma za dużo obowiązków z dzieckiem i musi popołudniami, a nawet i nocami opiekować się wnuczką (matka zapomniała o swoich potrzebach, gdyż zbyt mocno wczuła się w rolę Wybawcy). Ostatecznie matka z Wybawcy staje się Ofiarą – córka zaczyna mamę atakować, wymawia jej, że nie prosiła jej o pomoc i że nie potrzebuje jej łaski – córka staje się dla mamy Katem wyładowując na niej swoją frustrację, która wynika również z tego, że jej mąż nie pomaga jej przy dziecku, co siłą rzeczy zaowocowało większą ingerencją jej matki w jej życie.

Trójkąt dramatyczny Karpmana uświadamia nam, jak przebiegają nasze relacje, gdy między innymi zatracamy nasze granice w pomaganiu innym. Ratownik często bardzo się poświęca, co może powodować w nim wiele frustracji… a co więcej jego czyny zużywają wiele jego energii, co może ostatecznie przyczynić się do powstania w nim fizycznej choroby. Pomaganie innym jest często oznaką naszej miłości względem innych osób, lub ukrytego nieświadomego poczucia winy, które wynika z innego wcielenia… i teraz przychodzi czas, aby się od niego uwolnić / je oczyścić.

Wybawca musi sobie uświadomić, że nadmierna jego pomoc może być dla Ofiary szkodliwa, gdyż pozbawia Ofiarę samodzielności z powodu, że nadmiernie ją we wszystkim wyręcza. Ciężkie sytuacje i problemy pojawiają się w życiu każdego z nas nie bez przyczyny. Są one po to, abyśmy wzrastali i przezwyciężali swoje słabości. Ratownik musi uważać, aby nie powstała w nim pycha / duma z powodu, że komuś pomaga (działanie z poziomu ego). Niekiedy Ratownik sam siebie dowartościowuje pomagając Ofierze. Rola Wybawcy / Ratownika w trójkącie dramatycznym niekiedy jest skazana na porażkę, ponieważ może pozostać on niedoceniony, chodź tak dużo swojej energii i czasu poświęcił Ofierze i koniec końców pozostaje z poczuciem wewnętrznej pustki / wykorzystania / zmarnowanego czasu.

„Autentyczność jest zbiorem decyzji, które podejmujemy każdego dnia. To decyzja, aby się pokazać i być prawdziwym. Decyzja, aby być szczerym. Decyzja, aby pozwolić innym ujrzeć nasze prawdziwe ja.” (Brene Brown)

PRZEŚLADOWCA / KAT

Rola Prześladowcy / Kata (zwanego także często Sprawcą) wiąże się z szeroko rozumianym atakowaniem (upokarzanie, pogardzanie, wyśmiewanie). Osoba, która wchodzi w tę rolę ma poczucie, że ma nieograniczone możliwości działania… że ma prawo innych atakować, krytykować, osądzać, oskarżać. Uważa, że jej gniew jest słuszny i usprawiedliwiony – liczy na to, że dzięki takiej postawie osiągnie swoje cele. Potrzeby innych nie są dla niej ważne. Lubi karać tych, którzy w jej oczach zachowują się niewłaściwie. Uwielbia tworzyć sytuacje, w których dochodzi do awantur, w których może górować. Z rozkoszą czyni z innych Ofiary, którymi może pomiatać zgodnie z własnym uznaniem.

Do ról jesteśmy przygotowywani już od dzieciństwa i najczęściej gramy je przez całe nasze dorosłe życie, nawet do śmierci. Wychowanie dzieci to nic innego jak zapoznawanie ich z różnymi rodzajami gier i ich zasadami. Może się zdarzyć tak, że pewne rodzaje gier są w rodzinach narzucane i trzeba się do nich dostosować np.: dziecko w rodzinie, gdzie rodzice mają problem alkoholowy, przejmuje rolę matki lub ojca i zajmuje się młodszym rodzeństwem. Rodzice też odgrywają swoje role, które były im narzucone przez swoich rodziców itd.

„Wszystko, co irytuje nas w innych może
nas zaprowadzić do zrozumienia samego siebie.”
(Carl Jung)

PODSUMOWANIE:

Jeśli chcemy innego życia, musimy wziąć odpowiedzialność za samego siebie. Najważniejsze jest to, aby uświadomić sobie, że uczestniczymy w „grach” i przestać odgrywać destrukcyjne role – tylko wtedy możemy się przetransformować… a każda z tych trzech ról ma w sobie „toksyczność”, która nas hamuje w naszym rozwoju. Warto popracować nad własną osobowością, zwrócić uwagę na swoje reakcje w różnych życiowych sytuacjach. Na własnym doświadczeniu mogę powiedzieć, że wchodziłam w rolę często nieświadomie. Nie zdawałam sobie sprawy, że liczne programy z dzieciństwa tak głęboko wpływają na moje zachowanie i życie… że powielam historie moich przodków (kobiet).

Ważne jest to, aby uświadomić sobie, jaką rolę się odgrywa. Również bardzo ważna jest miłość do samego siebie, samoakceptacja, wybaczenie sobie i nawiązanie głębszego dialogu z samym sobą. Nie oszukujmy samych siebie ani nie wypierajmy swoich wewnętrznych odczuć, które się w nas pojawiają. Nie dajmy się zalewać negatywnym emocjom, które porywają nas na scenę, na której zaczynamy się kręcić w różnych kierunkach. Raz stajemy się Wybawicielem, innym razem Ofiarą, a niekiedy Katem.

Wszędzie, gdzie okiem nie spojrzysz, toczą się gry. Niekiedy przychodzi taki moment, że mamy dość tych życiowych dramatów… tych w kółko powtarzających się schematów i twarzy tych samych aktorów. Niekiedy wiele czasu minie, zanim uświadomimy sobie, że bierzemy udział w tym „teatrzyku”. Od czasu do czasu udaje się nam wyjść z gry (aby złapać oddech), niestety, zanim się obejrzymy, znowu w niej siedzimy. Najważniejsze jest to, aby się nie poddawać i aby ostatecznie uwolnić się z tego „teatrzyku” – warto zrobić to dla samego siebie.

Cytat z książki ” Trzecia ludzkość” Werbera Dernarda:

„Skoro nic z tego, co mnie otacza, mi nie odpowiada, to znaczy, że gdzieś popełniłem błąd. Z całą pewnością. A zatem zmieniając siebie, mogę poprawić sytuację. Ale co w sobie zmienić? Co mnie powstrzymuje przed metamorfozą? Zawsze robiłem to, co mi kazano. Byłem uprzejmy, czysty, mówiłem »dziękuję« i »przepraszam«, chodziłem do przedszkola, do szkoły, na uczelnię, słuchałem ojca, czytałem notatki pradziadka, śledziłem aktualności, rozwijałem swoje pasje, podróżowałem. Gdzie tkwi błąd? (…) Co muszę w sobie zmienić, żeby mieć wpływ na zmianę świata? (…) Przypomina sobie zdanie przypisywane Gandhiemu, którego nauczył go ojciec: „Bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w świecie”.”


Meggi